Czasami, kiedy mam swój dobry dzień, potrafię zachowywać się jak w pełni sił i zręczności lat męskich. Sunę jak cień od jednej kępy krzaków do drugiej. W butach, po trzydziestu latach smarowania przesiąkniętych tłuszczem, brodzę w lodowatej wodzie. Na marynarkę wkładam swoją starą obszerną niedźwiedzią szubę. Na