Archiwum dla: marzec 2010
Kapitan Żbik! Totalna Likwidacja!
Sejl! Promocja! W sam raz dla pokolenia 12 000 brutto! Takiej okazji nie wolno przegapić: TUTAJ! Teraz! Ino chyżo! Został! tylko! jeden! dzień! Składamy dzięki naszemu TW „Czujnemu” za donos.
Konrad Wojtyła: Wiersze
Widokówka z tamtej strony babka Ludka miała dobre sny wchodziły w nią bez pukania jak dziadek Czesław, co powracał z wojny o każdej porze dnia i nocy. śniło jej się, że wyciera buty w prześcieradło i zostawia białe ślady w gwiezdne szlaki chodzi po niej na rękach
Chłopaki z Karpowicza idą na rozmowę z biznesem…
Czyli co by było, gdyby włożyć czarliego parkera, nika kejwa i einstürzende neubauten do bębna jednej betoniarki. Słowem: belgijski dEUS. I morele baks!
Adam Grzelec: Wendy Balsam; Kiedy mówiłem
Wendy Balsam Nigdy nie chodziłem z Wendy Balsam, więc wyglądu jej piersi mogłem się jedynie domyślać. Niewielu wiedziało, że kocham się w Wendy, chociaż koledzy jakby specjalnie przy mnie mówili, że wkłada do stanika kolorowy papier. Nie rozmawiałem o tym. Tylko raz z ojcem, ale stwierdził, że
Mowa-wata, mowa-trawa: z dziejów kitu
1. No trudno, ten szkic raczej nie dołączy do grupy mniej lub bardziej wiwatujących (a niekiedy skowyczących w w niebiosa) głosów krytyki, przyjmującej debiut Ewy Berent sprzed dwóch lat (?Portret?, Olsztyn 2008) w charakterze literackiego wydarzenia. (M.in. niezawodny Igor Stokfiszewski: Rdza jest powieścią wybitną). Taryfy ulgowej
Maciej Woźniak: M.I.
M.I. Zamiast krynicy szklanka przy saturatorze, z której łyk metaliczną harfę spraw ucisza, niczym innym smakować i kosztować drożej
Doktor Faustroll:Patafizyka (+Duchamp, Kino anemiczne & dubstep)
Doktor Faustroll jeszcze nigdy nie miał takiego dopalenia. W dzisiejszym odcinku czytamy symultanicznie w dwójnasób.
Rafał Wojaczek: Chodzę i pytam
Chodzę i pytam Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica? W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie? Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy? Na którym rynku świąteczną choinką? W jakim pokoju zwiesza się na stołem Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał? Na jakich schodach nareszcie ją spotkam?
Krytyk jako pisarz. Pisarz jako krytyk (cz.5)
W historii dziewiętnastowiecznej krytyki literackiej w Polsce podejście pozytywistyczne, zakładające jej przynależność raczej do dziedziny nauki, aniżeli do sztuki, szybko uległo modyfikacji, by w dwudziestym wieku zostać praktycznie symetrycznie odwrócone ? na korzyść sztuki[1]. Subiektywizacja procesu wartościowania dziś rzadko bywa poddawana w wątpliwość, i jak się wydaje,
