fundacja-karpowicz.org

Karpowiczowskie ukąszenie onlajn
pasek gora ok2

Artykuły z Maj, 2010

Fleszbek: Fanki kołmedina

ffffound.com Tak mówił tato na kasetę z tym kawałkiem: fanki kołmedina, a my z bratem sobie wyobrażaliśmy, co to może znaczyć, kiedy za każdym razem zapuszczał to w naszym żółtym (kapitalnie żółtym, genialnie żółtym) maluchu (rejestracja WBE 2204, chyba taka) – który potem gdzieś został sprzedany, jak się wyprowadzaliśmy z jednopokojowego mieszkania, każdy z rodziców w [...]

O’Brien: Trzeci policjant

- W pół drogi dokąd? - W pół drogi do zamienienia się w rower – odparł sierżant. - Pański wywód jest na pewno wytworem wiedzy, bo nie rozumiem z niego ani słowa. - Nie studiował pan nigdy w młodym wieku atomistyki? – spytał sierżant, rzucając mi badawcze, zaskoczone spojrzenie. - Nie – odparłem. - To bardzo poważne niedopatrzenie, ale i [...]

rysy na obrysach (3)

bo obchodzą wszystkie święta, których dat on nie pamięta Agnieszka Szczepaniak: rysuje ze słuchu, a podsłuchiwać ma kogo. Inspirują ją szczere kobiety i otwarci mężczyźni, a zwłaszcza to, co mówić zaczynają po drugim drinku.

Maciej Gierszewski: Zwichnięcia

Zwichnięcia W łóżku zimno. Nie mam drugiego koca. „Nadal o mnie myślisz, jak się z nią kochasz?”

Jacek Bierut: Haracz (fragment)

Haracz (fragment) Brat ojca. Ten to był fajny. Całkiem inny człowiek. Dał mi kiedyś dobrą radę. Nie pal – mówi – bo jak cię wezmą kiedyś na spytki i odetną od fajek, to w kilka godzin wszystko wyśpiewasz. No i ja chyba dzięki niemu na wszelki wypadek bardzo długo nie paliłem. Dopiero sporo po maturze zacząłem [...]

Rafał Kwiatkowski: Mury cnót

Mury cnót Serce ma swoje racje, których rozum nie zna. Blaise Pascal

Leszek Kieniewicz: Wiersze (2)

* * * Bez lekceważenia obowiązków nie da się zrobić nic sensownego. Tymczasem klasycy mówią, że gdy wjadę do rodzinnego miasta, to sens jak rząd – sam się znajdzie. I to dla poratowania narodowego funduszu zdrowia Tymoteusz II Karpowicz i Stefan Olszowski wrócą się przez najcięższą wodę.

Leszek Kieniewicz: Wiersze (1)

Strategie debiutu Z aparatem na zębach, mówisz mierzę dalej niż teleskop Hubble’a. Schodząc na śniadanie z łupieżem toaletowym pod nosem nie boi się profesora Manteuffla. W sombrero i przepasany szarfą nabojową, śmiało rzec mogę, że owszem zginę, ale trzeci od końca.

Requiem w szmoncesie (3)

Niespodziewane echa Pisarz koniunkturalny, źle pojąwszy walkę ze schamtyzmem, przegina pałkę i przeskakuje do naturalizmu – to był temat mego felietonu pt. Fragmenty rękopisu. Po ogłoszeniu go otrzymałam szereg listów od czytelników. Gwoli ścisłości stwierdzam, że znajdowało się między nimi iele wypowiedzi dowodzących zrozumienia problemu. Mnie jednak uderzył objaw inny – objaw, który uważam za niepokojący i [...]

Maciej Topolski: Co powraca, czyli kilka słów po lekturze…

Co powraca, czyli kilka słów po lekturze „Extensy” Jacka Dukaja Damianowi Gajdzie, który mi książkę łaskawie i z dopiskiem „Za Nic” podarował

Maciej Woźniak: Carte noire

Carte noire Wprowadzić się do środka, zapłacić wilgotnym banknotem z powielacza, zachachmęcić sprawę i uniknąć podatku od pierwszych stron gazet, to co ślina przyniesie dzielić jak narkotyk, który rozpuszcza ściegi w ozonowej warstwie, nie dbać o z tyłu sceny huczące transporty, rozłożyć swoje graty w kanciapie aorty, nie regulować czynszu, a więc żyć z nakazem eksmisji na kredensie, z taką niby złotą visą gwarantującą każdy [...]

Bertold brechta: łaskotki

Gdy się kogoś łaskocze, natychmiast wybucha śmiechem, ponieważ ruch dociera szybko do tego miejsca. Lecz gdy jest ono tylko lekko ogrzane przez ruch, wywołuje – nawet wbrew woli – ruch w myśli. Jeśli tylko człowiek jest wrażliwy na łaskotki, to dlatego, że ma skórę delikatną i że on tylko jest do śmiechu. Otóż łaskotki wywołują [...]

Krytyk jako pisarz. Pisarz jako krytyk (cz.7)

Może wydawać się ździebko dziwactwem, że dotychczas nie zdobywano się na pełniejszy namysł nad wymiennością roli i funkcji krytyka/pisarza i pisarza/krytyka, skoro jej „literatyzacja”, jak mawiał Henryk Markiewicz, była jawnym postulatem już w połowie dziewiętnastego wieku[1]. Pozostańmy na moment przy tej wybitnej postaci, ponieważ tak się składa, że jest ona autorem jednej z niewielu (w [...]

Requiem w szmoncesie. Dwa

Krytyk i minister - Co sądzicie o nowej powieści Zbysława Szproty? – spytał minister. - Nową powieść Zbysława Szproty uważam za dobrą, ministrze – odpowiedział krytyk. Minister pokręcił głową. - W pewnym sensie dobrą – poprawił się krytyk. Minister pokręcił głową. - W pewnym sensie dobrą, to znaczy dobrą dla wąskiej grupy kawiarnianych intelektualistów. Minister pokręcił głową. - Raczej dla publiczności o niewybrednym [...]

Adam Grzelec: Czy chciałabyś ze mną chodzić?

Czy chciałabyś ze mną chodzić? Jesteś zajebista wiesz, i chyba się w tobie zakochałem, bo to nie jest tak, że chcę się z tobą lizać czy coś, ja to czuję w brzuchu, czy raczej obok brzucha, tak jak w „Leonie zawodowcu”. Widziałaś? Zajebisty film. Taki właśnie o miłości, ale nie że się bardzo kochają i mają dzieci, właśnie on jest gangsterem [...]

Jacek Bierut: Dukt 2

Uderz w stół, a nożyce się odezwą? To nie zawsze jest prawda, ale czasami tak, chociaż to zazwyczaj żadne tam nożyce, najwyżej nożyczki. Po ostatnim felietonie (obok innych) doszło do mnie trochę oburzonych głosów, nawet niektóre oburzone bardziej mną, niż tym co tam było napisane. Niby zrozumiałe, ale mnie bardziej dziwi fakt, że niektórzy (tacy [...]

Boris Vian. Baron Visi łeb w łeb z Bisonem Ravi

Trudno nie mieć do tego pana sympatii, jak i nie żałować, że się nie urodziło w tamtych czasach (St-Germain!), oglądając takie rzeczy (poniżej dość rzadkie filmy). I czytając Viana, Visi czy Raviego; jeden czort, przecież wiemy, o kogo chodzi. Grunt, że mrówki w dolnych kończynach macie jak banku.

Piąchopiryna: piątka nie dla Piątka

…chociaż do pięciu oczek nie było jakoś astronomicznie daleko. Ale do rzeczy. Tomasz Piątek, który prócz deklaracji, że z mięs spożywa wyłącznie dziczyznę  zabijaną przez zaprzyjaźnionego rzeźnika (ale nie zamierza jednocześnie kiełzać swoich rozpasanych, okołokuchennych fantazji: marzę o tym, żeby spróbować polpetty – jest to regionalne danie włoskie. Duża ośmiornica nadziewana rybimi wątróbkami i [...]

Requiem w szmoncesie. Raz

Ponieważ tak się złożyło, że dwudziestego ósmego kwietnia dwa tysiące, Pańskiego, dziesiątego, pożegnali my na tym naszym rodzimym grajdołku jedną z barwniejszych postaci pereelki, którą swego czasu określono mało przystojnym mianem zboczeńca seksualnego o zepsutej wyobraźni, przygotowali my tu na F-K króciuchny a poświęcony Stefanii Grodzieńskiej (1914-2010), królowej socjalistycznych, prostodusznych szmoncesów, cyklik. Po kiego diabła? [...]

Rafał Kwiatkowski: Dyskretny urok ornitologii

Dyskretny urok ornitologii Nie wierzę w kino, więc oglądam tylko filmy Yasujirō Ozu, żabia perspektywa ułatwia wiele rzeczy, na przykład całowanie łapki - muchołapka zmieści trochę więcej myśli. Słowo nie cieszy jak samo życie, myśli w stylu bardziej geometrycznym. Słyszę: Nigdy nie patrz w światło, bo możesz usłyszeć wzrok. I napis JOHN ROCHA. Barucha? Ona przychodzi. Teraz wielka nieobecna, instaluje swój mechanizm w psie. Innym razem [...]

Krytyka literacka na łamach “brulionu” (4)

Żarcik barokowy Uważam, że na miano krytycznoliterackiego żartu zasługują dwie recenzje książki Helikon sarmacki. Wątki i tematy polskiej poezji barokowej w opracowaniu Andrzeja Vincenza zamieszczone w podwójnym numerze brulionu 17-18. Oba teksty podpisane są nazwiskami barokowych poetów: Jakuba Teodora Trembeckiego oraz Sebastiana Artura Grabowieckiego. Pierwsza recenzja jest litanią pochwał pod adresem Andrzeja Vincenza, który swoją antologią wskrzesił [...]

Nie było ręki, która by je pełła

W owym szesnastym jednak roku mojego życia trudności materialne zmusiły rodzinę do przerwania wszelkich moich studiów. Przez pewien okres mieszkałem bezczynnie w domu rodziców. To wówczas szczególnie rozkrzewiły się nade mną chwasty, a nie było ręki, która by je pełła. Cóż o tym mówić! Mój ojciec, kiedy pewnego razu w łaźni dostrzegł u mnie oznaki [...]