Archiwum dla: styczeń 2011
Impro-wizja nr 2
W jednym z wywiadów Keith Rowe ilustrując, czym jest gra w AMM (grupie, której był współzałożycielem), porównał ją do chińskiego opowiadania, mówiącego o mężczyźnie pijącym wino w świetle księżyca, a którego cień staje się trzecim uczestnikiem tego wydarzenia. Przypowieść ta w prosty sposób pokazuje jak tercet w
Reisefieber w Tajnych Kompletach
Nowy cykl wydarzeń w Tajnych Kompletach to podróżne nie palcem po mapie. Falujący Ląd, delta Gangesu i Brahmaputry – w pierwszej odsłonie cyklu relacja z podróży do Bangladeszu i Kalkuty. Gwarantujemy mnóstwo rozgrzewających zdjęć z wyprawy i sypiące się z rękawa historyjki wprost z najgęściej zaludnionego państwa
Śniadania Mistrzów w Tajnych Kompletach (o DKFach)
Śniadanie Mistrzów: DKF ? relikt XX wieku czy przestrzeń rozmowy o kinie?
Jakub Skurtys: Krwisty stek…
Krwisty stek w domowym sosie podawać na ostro
Łukasz Dynowski: Taśma, przy, wobec
Te tu inne niż tam, banany. Wiem, bo. Tam byłem wczoraj, dzisiaj tu i te tu są inne, są. Albo tam są inne, wiadomo to, wiadomo? Inność ich włóczy się między tu a tam, i raz tu sobie ląduje, raz tam, dużo zależy od tego gdzie ja
Tajemnice ulicy Pańskiej (fragment)
Początkowo wyjście do reprezentatywnej piwiarni świdnickiego browaru Brau-Commune przy Wilhelm Platz, Max uznał za szansę przełamania wzajemnej niechęci ze staroświeckim wujem. I tak było do momentu, gdy kończył drugie piwo. Wuj łapczywie zasysał trunek wielkimi haustami, w międzyczasie gaworząc, jak to miał w zwyczaju, o wyższości regionalnych
Jak Jezus przybity do Chrystusa
Wychodzę, padać przestaje, nie kupuję parasola. Ludzie idą w jedną stronę, ludzie idą w drugą stronę, potrącają mnie, stoję pośrodku chodnika jak Jezus przybity do Chrystusa, co robić? Wracać i siedzieć czy zostać i stać? Czaszka pęka w imadle takiego wyboru. Muszę coś kupić, żeby nie zwariować.
Krzysztof Siwczyk: Przy murze
Przy murze
Lublin jest Miastem Powszechnej Klęski
Z Jackiem Bierutem rozmawia Bartosz Nowakowski.
Miasta wylatywały w powietrze
(…) Miasta wylatywały w powietrze i ponownie spadały, bo w naszych dniach miasta były garścią piasku, były niczym, skoro góry tańczyły jak liście! Czas wybijał swoimi dzwonami: „Dzisiaj! Jutro! Dzisiaj! Jutro!” Nie było czarniejszych chwil ani smutniejszych dni! Smutek płynął w miastach jak woda! Beznadziejność smagał deszczem,
