http://www.lanciatrendvisions.com/






Co za dzień

Rano we śnie krew
gipsowego Buddy.

Po południu trzy szóstki
na rachunku z masarni.

Najpóźniej ryba usypana
na podłodze łazienki

z moich ściętych
przez Agnieszkę włosów.



***

Śniło mi się, że spałem
w śpiworze na trawniku
nieopodal domu.
Chodziłem w skarpetkach

po rozmokłym śniegu.
Klucze miał kierownik
burdelu, w którym wcześniej
pracowałem jako robotnik.

Teren wokół burdelu
(szara willa o nazwie ?Schron?)
ogrodzono drutem.
Zostawiłem tam namiot.

Pytani o kierownika ludzie
byli życzliwi, ktoś nawet doradził:
teraz mu nie przeszkadzaj.
Jest zajęty, właśnie się zjada.


***

Śnieg kosi latarnie.
Noc na styku z czymś
znacznie ciemniejszym.
Na wpół obudzony
nad kuchennym zlewem
myje miskę, w której wcześniej
mieszałaś wodę z mąką.
Żebyś się mogła wyrzygać
do czystej.



***

Pomimo ruchu poszczególnych elementów
dynamika tego ujęcia jest zerowa.
Mały park na tyłach szpitala. W wykroju
powietrza ostry buch trawy.
Postać z katalogu podnosi się z ławki,
rzuca niedopałek i spojrzenie
zbyt krótkie, by go nie dostrzec.
W tym wszystkim kluczową rolę
odgrywa słońce. To o nie jestem zazdrosny,
udźwięczniając pierwsze suche liście.



Grzegorz Hetman