designyoutrust.com




***

W mieszkaniu zastałem wyjątkowo
ospałego włamywacza.
Skoro już tu jestem,
może zabiorę ci to i tamto.

W porządku.

Pilnowałem, żeby
niczego nie przeoczył.
Jeszcze nie przyszedłem, powiedział.
Otworzyłem drzwi.



W autobusie

poci się chyba z pół Europy i trochę Azji. Reszta
się nie zmieściła. Naprzeciwko siedzi emerytowany piekarz
Franz Kafka. Na zakrętach znosi, ale jemu
to nie przeszkadza ? rozkłada segregator, rysuje
i podkreśla. Sprawdza, czy patrzę. Długa blizna
na jego krótkim czole biegnie znad prawej brwi
w stronę ulicy, na której kiedyś mieszkałem, i bliźniaków Cieleban,
choć zupełnie niepodobnych. Powiedzieć o nich, że potrafili
robić dym, to nic nie powiedzieć. Raz wzięli mnie w dwa ognie,
poszło chyba o jakiś mecz. Matka najbardziej była wtedy
wściekła na mnie, że tak się dałem. Po ryjach, po jajach kop.
Dziwne słowa w ustach matki. Dość szybko przestali jednak rosnąć
i niebawem zrobiło się spokojnie. Jednego, o ryju lokatej świni,
z blizną na niskim czole, parę lat później przerosła sytuacja
(choć wydawałoby się, że co to takiego czwarte piętro).
Poszło chyba o ciążę. O drugim nic nie wiem.
Co zapisuję i sprawdzam, czy patrzy.



***

Pod domem ze ścian i dachu
ulicę przeciął szybkonogi rudzik
(pewnie coś innego, ale jak to brzmi!)



Grzegorz Hetman