TRAILER

1.
Moja praca polega na tym, że jeżdżę tramwajami. Od jedenastej do szesnastej. Czasami zostaję trochę dłużej. Tylko wtedy, kiedy naprawdę jest ciekawie; kiedy wiem, że może być. Tramwajami jeżdżą wtedy głównie starsi ludzie. Staruchy. I studenci, których nazywamy chujkami. Nas z uczelni wyrzucili. Tak wyszło.


2.
Chodzi o to, że siedzisz w tramwaju i czekasz. Obserwujesz, gromadzisz spostrzeżenia. Nie robisz notatek, bo źle wyglądałby zeszyt, źle wyglądałaby kartka, a najgorzej wyglądałby długopis. Musisz wszystko dokładnie zapamiętać. To w domu jest czas na to, żeby spisać raport. Chodzi o to, że siedzisz w tym tramwaju i czekasz, aż wejdzie staruch. I obserwujesz reakcję studentów. I sam wstajesz z miejsca, mówisz: ?proszę, tu jest wolne miejsce, proszę usiąść?. I czekasz na odpowiedź. Zapamiętujesz ją. Robisz zdjęcie aparatem z komórki. W przyszłym miesiącu mają przyjść do firmy aparaty, które będą w kształcie guzika, a wyzwalacz będzie można wszyć sobie w rękaw koszuli.


3.
Po szesnastej spotykamy się w wyznaczonym miejscu. Idziemy do jakiegoś baru, zamawiamy po kawie, odpalamy papierosy i rozmawiamy, opowiadamy głównie dowcipy, wtedy szef zgrywa wszystkie zdjęcia do swojego komputera. Wrzuca wszystko do takiego pliku i tam, w tabeli, dodaje opisy. Bo chodzi o to, żeby zrobić katalog.


4.
Jak już uchwycimy wszystkich. Jak katalog będzie gotowy. Na razie jednak ciężka praca. Na razie HARÓWA. Ale warto. Może nie zarabiam dużo, ale uczę się, wciąż się uczę. Z każdym dniem wiem coraz więcej. To chyba nawet można byłoby zmierzyć w jakiś sposób.


5.
Szef robi wydruk tabeli, kiedy ta jest gotowa. Jedna osoba robi ksero dla wszystkich. Uzbrojeni, każdy we własną kopię, rozchodzimy się po domach. Nie wolno nam wracać grupkami. Albo wszyscy, albo pojedynczo. Taka polityka firmy. Nockę trzeba zarwać, trzeba wbić do głowy tabelę. Nie ma sensu powtarzać badania na tej samej osobie. Nikt jeszcze nigdy nie mylił się co do człowieka.


6.
Szef mówi, że jeszcze miesiąc i będziemy mieli stronę internetową. Wciąż waha się, czy naszych tabel nie opublikować w papierze. Moglibyśmy wystąpić o ISSN i wydać nasz katalog w formie czasopisma. Nawet już mamy nazwę: KATALOG. Zastanawiamy się nad insertami i promocją, ale nikt nie mówi niczego głośno.


7.
Czasami budzę się i mam wzwód. A gdybym tak ustąpił miejsca pięknej dziewczynie? Wyrzuciliby mnie za to z firmy. Pewnie nawet miałbym zakaz korzystania z tramwajów. I autobusów. Autobusów najbardziej szkoda. Można pojechać nimi nawet poza miasto. Ale ustąpiłbym miejsca, poszedłbym z nią na randkę, do kina albo teatru, albo do pubu i postawiłbym jej drinka. Potem poszlibyśmy do łóżka i robili forced ass fucking, straight fucking, deep throat, rimjob, handjob, feetjob i anal fisting. Skończyłbym cumshotem, a za drugim razem doprowadziłbym ją do ciąży. I mielibyśmy dzieci, a ich dzieci miałyby dzieci i potem te dzieci byłyby stare, a inni ustępowaliby im miejsca w środkach komunikacji miejskiej.


8.
I jako dziadek popatrzyłbym na moją pracę w zupełnie inny sposób? Może nawet nie potrafiłbym spojrzeć na swoje odbicie w lustrze i goliłbym się po ciemku? Aż takie wyrzuty sumienia?


9.
Dziewiąta: budzę się przy muzyczce z <Rocky?ego>. Nie otwieram oczu; wyobrażam sobie, jak wbiegam po schodach. Włączam soundtrack z <Desperado>, grają mi Latin Playboys, a ja myję zęby, myję twarz i wchodzę pod prysznic, gdzie myję całą resztę. Wypijam kawę, wypalam papierosa. Jem brzoskwiniowy jogurt. Półtorej godziny później jestem już w umówionym miejscu. Rozdzielamy się liniami. Na odchodne szef mówi dowcip o szefach i wraca do swojego biura nad barem. Rozchodzimy się. Wcześniej synchronizujemy zegarki. W przyszłym miesiącu ma przyjść fest sprzęt z logo firmy na tarczy. Będzie zajebongo.


10.
Do szesnastej jeżdżę tramwajami. Czasem dłużej. Nie będę odkrywał szczegółów technicznych. Szef boi się, że wyrośnie nam konkurencja. Że ktoś w którymś momencie zdradzi i sprzeda zarchiwizowany katalog rodzącej się konkurencji.


11.
Nockę musicie zarwać, mówi zawsze szef. W każdej porządnej organizacji, w każdej szanującej się firmie, zarywa się nocki. W domu biorę sobie piwo, długopis, swoje ksero i siadam w fotelu. Na brzuchu kładę sobie kota. Nie mogę oglądać telewizji, bo pomieszałyby mi się twarze. Jest zakaz. Zakazy się szanuje. Wiem to z jakiejś książki, kiedy jeszcze czytałem książki. Kiedy jeszcze mogłem. Bo teraz nie, teraz wyobraźnia nie może działać, zatarłyby się twarze.


12.
Studenci, te chuje, nie ustępują miejsc. Taki wniosek zapisałem wczoraj w raporcie.


13.
Będę musiał wniosek zmienić. Dzisiaj zgromadziłem zupełnie inne dane. Kurde.


14.
Dziewczyna stoi, rękę ma wyciągniętą do góry i musi stać na palcach, żeby dosięgnąć rury. Na zakrętach traci równowagę. Oblizuję się. Powinienem jej pomóc. Ale tego nie robię.


15.
Szef coś mówi, a ja potakuję posępnie głową. Jak Kylie w <Where the Wild Roses Grow>. Ta dziewczyna wyglądała jak Kylie. Ja byłbym idealnym Nickiem. Takim chropowatym.


16.
Tough guy, remember to be tough.
Tough ain?t enough.


17.
Duża rzecz. Dzisiaj wykupiono domenę. Najwyższy czas ruszyć ? wszyscy potakujemy ? mamy już 18 tysięcy staruchów w katalogu. Gratuluję wam.


18.
Rozszerzyć działalność?


19.
Nie, nie, to bez sensu.


21.
Kylie. Prawie jak Natalie Portman. Albo Nelly Furtado.
22.
Marzy mi się kołdra. Chcę włączyć <Love actually> i zasnąć wtulony w misia. Chcę śnić te wszystkie pornograficzne sny i chcę widzieć w nich twoją twarz.


23.
Nie pamiętam już, kiedy wstąpiłem do firmy. Mam coraz śmielsze podejrzenia, że ona nie istnieje. Że nie mam nawet kolegów, że tabele to mokre od potu mandaty za jazdę na gapę.


24.
Zaraz się okaże, że to bez sensu. Tego najbardziej się boję. Że to bez sensu. To dlatego ustępuję ci miejsca, Kylie. Musisz znać powód. Kochaj mnie, to załatwię nam darmowe przejazdy.


25.
Zobacz, masz taką ładną twarz. A dłonie polonistki, która trzyma kredę nawet wtedy, kiedy stoi tyłem do tablicy i nie zamierza odwrócić się twarzą do niej. Usiądź, Kylie, skończę cumshotem, potem będziemy starzy i sprzedamy katalog do konkurencyjnej firmy. Odwrócimy powłokę i świat obrócimy na własną korzyść.


26.
Może nawet wyjdziemy razem do pracy.


FABUŁA

Mężczyzna potrzebuje miłości [1], [2]. Znajduje kobietę [3], to kelnerka, próbuje ją pokochać [4]. Historia komplikuje się [5, cz. 1], ona nie jest łatwa. One nigdy nie są na tyle łatwe, że [5, cz. 2]. Dlatego pojawia się inna kobieta [6], on zgadza się i już, już kocha ją [7], [8]. SOLÓWKA Umiera krewny mężczyzny [9], dlatego mężczyzna opuszcza miasto. W drodze słucha muzyki [10]. SOLÓWKA Kobieta w tym czasie zastanawia się [11], odchodzi. Mężczyzna, zachlany, wraca [12]. I też, tak, zastanawia się [13]. I doszedłszy do wniosków, nie chce jej słuchać [14]. I nie otwiera przed nią drzwi [15]. Oddaje się telewizyjnym gwiazdkom [16], wspomina. W końcu wpuszcza kobietę do środka [17] i kiedy ona wychodzi, mężczyzna jest mężczyzną bardziej [18]. Wybrzmiewają ostatnie akordy [19].



PRZYPISY (fragment)


1. Nazywam się Charles Bronson

chciałbym
żeby
taka
jedna
mnie
kochała

[F. Maurer, Psy 2: Ostatnia krew]
właśnie


3. Zostań moją Nelly Furtado, ja będę twoim Maxem Payne?em

1.
waking up from the american dream?

flames to dust
lovers to friends
why do all good things come to an end

2.
co jej powiem?
dzisiaj wyglądam jak pizda
ale jutro ogolę się skrócę paznokcie
i zrobię coś z włosami

3.
Liza. Also known as: Natasha, Kate, Jayden, Nelly.
Zlepiona z kilku. Wiek, pochodzenie, coś
o tym, jak lubi. Bohaterka.
Jej charakter znam z dwumegowych filmów, w których
uśmiecha się i pojękuje. Wiem,
co ją bawi.
Spotkam ją. Nawet jeśli zainteresuje się, to ? nie
trać czasu, maleńka, jestem bez grosza.
Wiem, co ją bawi. Dlatego
powiem: dzisiaj wyglądam jak pizda, ale jutro ogolę się,
skrócę paznokcie i zrobię coś
z włosami.

19. Ostatnie chwyty

mógłbym jeszcze wspomnieć o tym
że kobiety
są jak cebula: mają warstwy i wyciskają
łzy (ale i spermę i pot)

ale to byłoby tak samo mało pewne
jak następna zwrotka




Piotr Makowski