Dukt

Jacek Bierut: Dukt 31

„Potrzebne są zmiany, konieczne są zmiany”, cytuje Dezertera sąsiad z góry. Pierwszy koncert Dezertera, na jakim byłem, to było jeszcze SS-20 ze Skandalem na froncie. Kompletne wariactwo. Rozprzężenie wszystkiego i zwrotne spięcie. Po wszystkim spałowali mnie panowie milicjanci. Obywatele. Czy dziś też patrzą w podobny sposób? Paczą.

Jacek Bierut: Dukt 30

„Pośród Francuzów jest tylko dwóch prawdziwych pisarzy: Genet i ja”. Takie zdanie przytrafiło się Céline’owi. Trochę korci, żeby je sparafrazować, ale nie należy tego robić. Przede wszystkim dlatego, że jest to zdanie pełne błędów.

Jacek Bierut: Dukt 28

Pustelniczy tryb życia, trzymanie się jednej rzeki (lub kobiety), świadomość, w jakiej fazie akurat znajduje się księżyc (lub cykl miesięczny), sprawy własnego bezpieczeństwa w rodzaju: „jesień już, Panie, a w drewutni mam zapas po sufit”, przepracowana preneuroza, czyli historia przyszłości (ale własna, nie mickiewiczowska), to wszystko nie

Jacek Bierut: Dukt 26

W „Ślubie” Gombrowicza nie dochodzi do ślubu, o ile pamiętam, ceremonię kończy orszak pogrzebowy, poślubione zostaje krwawiące ciało. Pamiętam jednak świetnie, co mnie najbardziej wkurzało. Że w dramacie nie ma konsekwencji, choć jest zasada organizująca, polegająca głównie na tym, że dotknięcie nigdy nie będzie dotknięciem, jak i

Jacek Bierut: Dukt 25

Oprócz tego, że przypomina miłe czasy hasania po skrzydle, jest w tej grze coś, co sprawia mi przyjemność, nawet jeśli jestem tylko widzem. Pamiętają Państwo scenę z „Seksmisji”, w której Maks Paradys (Stuhr) ogląda końcówkę meczu jakiejś przedziwnej dyscypliny sportu? Gra zespołowa, w której punkty zdobywane są

Jacek Bierut: Dukt 24

Ojciec akurat budował drogę do przejścia granicznego w Jakuszycach i jakoś tak się złożyło, że znaleźliśmy się po drugiej stronie granicy, co wtedy wcale nie było łatwe. Miałem sześć lat. Uspokoiło mnie, że dość mityczny wcześniej dla mnie świat „tam” wygląda tak samo, jak „tu”. Choć nie

Jacek Bierut: Dukt 23

Jakoś straciłem zapał do pisania tych felietonów. Na tym chyba polega to, co lubię i w życiu, i w literaturze, zmiana. Ale jakoś też nie bardzo chciałbym tym Państwa zajmować, tym bardziej, że przy okazji pisania o „zmianie” mógłbym nieopatrznie napomknąć coś o wzbierającej „gdzieniegdzie” chęci „angażowania”

Jacek Bierut: Dukt 21

Już miałem skończony ten felieton, kiedy pojawił się list otwarty w sprawie „prostej instrumentalizacji postaci i dzieła zmarłej przed kilkoma dniami Wisławy Szymborskiej”, podpisany wieloma nazwiskami autorów i krytyków literackich, z których wielu cenię. List jest jak najbardziej zasadny, ale problem dotyczy nie tylko mediów „prawicowych” i

Jacek Bierut: DUKT 19

Dukt 19, czyli suszki z dzieci-kwiatów

Jacek Bierut: Dukt 18

A gdybym nie napisał tego Duktu, czy świat by się zawalił? Oczywiście. Skąd się bierze myślenie, że pisarz swoim pisaniem, czuciem, czymś tam jeszcze, bierze tajemnicze „coś” na swoje barki, uwalniając nieco resztę świata od choćby cząstki straszliwego ciężaru? Albo nadaje tej reszcie świata choć odrobinę porządku.