fundacja-karpowicz.org

witryna poświęcona współczesnej literaturze, kulturze i sztuce… and many more
pasek gora ok2

Agnieszka Mirahina: Oścież; Flagowanie

Oścież wleczona po kraju na wylot kraju na wylot i oścież nienawiść. niesiona w pysku dla młodych. to pora karmienia w bramach pora od ziarna i plew

Rafał Gawin: Wiersze (1)

Podróż za jeden uśmiech A tribute to „bruLion”

Piotr Makowski: Śpiewka z Warmii; Wnętrza

Śpiewka z Warmii prozaikom Północy 1. każdy ruch obrysowany czerwoną lampką. ona spełnia polecenia barmana, który wyszedł po zupę, ale zaraz wróci. wróci. po drugiej stronie zjawia się kobieta, podchodzę i pytam o kawę, coca-colę: – duże piwo, proszę. – przy czym duże w tym miejscu nalewane jest do litrowych kufli, to przecież nie jest Ameryka ani choćby Warszawa, nie ma całodobowych sklepów, aptek i barów [...]

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska: 3 Wiersze

Spleen kocham w niedzielę rano wielkie miasta i brązowy cukier w szybkich barach wysokie stołki sobotnie ślady szminki na cienkim szkle klientów zmroczonych gdy opowiadają jak córeczce plastrami przykleją do nóżek papcie żeby nie ściągała (jak palą dziecięce piżamki łamią drewniane koniki rozrywają latawce) kocham główne dworce wrzątek kawy Americano przeciągi na peronach precle i obwarzanki z makiem wchodzą w zęby [...]

Kamil Brewiński: 2 Wiersze

Czekając na czarną wołgę chodziła jak najęta po wskazówkach zebry od zielonych przez żółte do czerwonych tarcz idealnie wpisana w obrót krajobrazu przebrana za zebrę( jak zamek w szklanej kuli) od czerwonych przez żółte do zielonych tarcz w ramach kampanii firmy wulkanizacyjnej pod koniec października i z burzą ulotek: “krater na księżycu to pestka słonecznika każdy dzień jest dobry żeby coś w sobie [...]

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska: 2 Wiersze

Wstyd zadzwoń do matki nie mogę jestem nagi wstydzę się całuję twoją prawą pierś której nie ma (matka) nie mogę będzie wiedziała lewa była brata teraz brat ma dwie piersi żony a wcale go nie musi karmić wszystkie włosy po chemii matki zbierałem w cicho ciemno palcami na korytarzach szpitalnych w przedpokoju w domu w jej pokoju nawet w moim matka nie [...]

Dawid Koteja: 2 Wiersze

Droga do Shali Pozwól więc, dziecko, że zasłonię ci oczy. Ty nazywasz się Anzii, co powinno oznaczać piękno, a ledwie się skrzysz spod kartonowej sukienki. W Shali odbudowano dziś sierocińce z zapasem na przyszłą wojnę. Odnotowano już najbardziej prawdopodobne nazwiska. Pozwól więc, dziecko, że puszczę twoją rękę, to nie wypada tak, na ulicy. Masz tutaj ubranie po ojcu, dorysuj bliznę. W Shali odbudowano dziś sierocińce, odkryto też złoża [...]

Kamil Zając: Wiersze i lustracje

Wiersze i lustracje Ciepłe posadki, posagi, upadki na posadzkach. A kiedy kładziesz się ze swoim ciałem czy rytm zabiera cię w nieznane?

Leszek Kieniewicz: Wiersze (2)

* * * Bez lekceważenia obowiązków nie da się zrobić nic sensownego. Tymczasem klasycy mówią, że gdy wjadę do rodzinnego miasta, to sens jak rząd – sam się znajdzie. I to dla poratowania narodowego funduszu zdrowia Tymoteusz II Karpowicz i Stefan Olszowski wrócą się przez najcięższą wodę.

Mirka Szychowiak: koło; pisk

pisk Ubywa wody, dni coraz bardziej śmiertelne, krajobrazy płaczą samotnie. Kto będzie szczepił i rozsiewał tę moc, zbierał krople, dlaczego nie ja? Niczego nie można podzielić na pół, nic już nie chce być całe i żywe. Co było moje, ktoś zabrał bez pytania. Rzeczy znalezione, tylko to teraz mam. Wysuszony pejzaż, puste rzeki i kilka wystraszonych ptaków z objawami choroby sierocej. Jesteśmy tacy niepodobni [...]

Poeta czy pisarz? Huelle

Księdzu Markowi Wittbrotowi Co  mogłem powiedzieć? Historię wiecznie nieobecnych mężczyzn, Przegranych wojen, poronień w podróży, Domów, które zmieniały właścicieli Jak epoka krój sukien albo kapelusza. I zawsze tak samo: Tu nawet kobiety Podlegały cichemu prawu: O miłości mówi się Szeptem, albo milczy, żeby nie kusić losu. Mnie ocaliła Babka Maria: Godzinami opowiadała, Jak piękne były ogrody, jaka uroda drzew… Inni gonili na sportowe wiece Kupowali telewizory, grali [...]

Rafał Kwiatkowski: TWARDOŚĆ A 65°

TWARDOŚĆ A 65° Czerpię samą przyjemność z ćwiczenia elastyczności, elastyczność dzieli się na dwa rodzaje: 1. Elastyczność w ramionach - która występuje przy długich ramionach manipulatora wykonanych z lekkich metali (np. aluminium) oraz przy ciężkich ładunkach. 2. Elastyczność w przegubach - która pojawia się przy stosowaniu przekładni oraz przekazywaniu energii z silników do ramion. W pierwszym wypadku ramię dzieli się na kilka oddzielnych kawałków i stosuje dodatkowe [...]

Waldemar Jocher: [zaraz po tym jak Andrzej Bursa...]

zaraz po tym jak Andrzej Bursa odpisał na mojego maila, z pożyczonej klawiatury kogoś całkiem przypadkowo spotkanego w prowincjonalnej toalecie na kempingu o, jaki ferment, wołają niechcący chłopcy, paląc substancje lotne, szeroko ogłoszone w mediach - lokalnych już nie ma; a jak się wymawia materac, na wdechu czy tuż po zwymiotowaniu nadzienia? ale zaraz, zaraz się zastanawiam co mogło być [...]

Poeta czy pisarz? Kuczok

Wylęg Kwiaty zdychają. - Nie wiem, co się z nimi dzieje – mówi kobieta, uparcie podlewając. Nie rozumie, czemu nie chcą pić, po co ten strajk głodowy, jaki mają interes w więdnięciu. Śmierć zawsze znosi pierwsze jaja w doniczkach, potem przychodzi czas wylęgu, wiatr otwiera nocą okna, pękają lustra, kogoś ubywa.

Roman Kaźmierski: Książeczka rodzaju (fragmenty, cz.2)

Rodzaj literacki Najgorszy w dramacie jest wrzask o umieraniu, a nawet o życiu, wściekłe okrzyki cierpienia i inne wyszlochane drobiazgi. A tu stopy cierpną, dupa boli od siedzenia na zbyt miękkim. Płonie biblioteka w głowie, a przynajmniej niezapominajki. Moim zdaniem, twoim zdaniem, zdaniem koleżanki lub kolegi, umierających z miłości, tyle zdań, że aż chce się zdać na milczenie. Wymień autora, a tytuł zaskwierczy, jakby na kominku w zimowy zmierzch [...]

MLB: Wiersze

Wystraszone pieniądze wlewają się Wystraszone pieniądze wlewają się na rynek opcji na ropę i wypychają ceny w górę. Ogłasza wymowny kasander z zacięciem lirycznym. Panika w derywatach finansowych na derywaty naftowe. Potem o tym, że popyt ostatecznie oderwie się od podaży i skończy się świat, który znamy. A te tutaj słowa, jak miałyby trafić do ciebie, gdyby nie ropa i świat, który znamy? [...]

Robert Rybicki: [położył się, Umarł], [LUDZIE BEZ MYDŁA]

położył się, Umarł , a potem rano wstał i nie mógł znaleźć okularów podniebienna czasownik w Zdaniu jest jak oś w karuzeli. Gdy myślę o tobie, to mam miłe drżenie od podbrzusza do wędzidełka i wydziela się mała, słodka kropelka, bo pomiędzy mną bezimiennym, nareszcie świetlistym, a tobą jako cudem, która sprawiłaś świetlistość, zamierają wszystkie zbadane dotąd fale. Takiej miłości jeszcze nikt nie badał! Świat pojęć, który nas Rżnie jak diament [...]

MLB: Co ja mogę do państwa powiedzieć; Librowszczyzna

Co ja mogę do państwa powiedzieć Co ja mogę do państwa powiedzieć. To nie jest naturalna sytuacja. Ludzie w ten sposób nie rozmawiają ze sobą na ulicy. Z okna autobusu widać inne napisy na przystanku, z okna samochodu inne. Chudy grubego nie zrozumie, jego zadyszki i kłopotów z kupowaniem ubrań. A zanim wielki się obkurczy, po małym nie zostanie nawet śladu. Jechać przez zadymkę, [...]