fundacja-karpowicz.org

Karpowiczowskie ukąszenie onlajn
pasek gora ok2

Adam Kaczanowski: Calineczka. Tunel (6)

Mysz wyszła. Calineczka sprzątnęła talerze i szklanki, wzięła się do zmywania. Rozcięcie wewnątrz dłoni, w kontakcie z płynem do naczyń szczypało, ale nie jakoś mocno. W ogóle, to nie była żadna wielka rana. Calineczka wytarła na mokro blat. Nagle, bez żadnego powodu, przypomniało jej się, jak Mysz pokazywała jej pośladek, i prychnęła śmiechem, bo to [...]

Adam Kaczanowski: Calineczka. Tunel (5)

Jeśli chodzi o jedzenie, Mysz była nie do pobicia. Calineczka z trudem wmieściła w siebie trzy naleśniki, jej sąsiadka zatrzymała się dopiero na szóstym. W drinkach na razie był remis.

Adam Kaczanowski: Calineczka. Tunel (1)

Zdarzało się, choć trzeba uczciwie przyznać, iż były to przypadki raczej odosobnione, że podczas jakiejś z pozoru nieistotnej wymiany opinii, oczy Pana Kreta nagle nabierały blasku. Tak było i teraz. Kretowi, prawdopodobnie za sprawą alkoholu, bo sączył już trzeciego poobiedniego drinka, zebrało się na wspominenia poprzedniej Wigilii. Możliwe, że była to jeszcze poprzednia Wigilia, tak czy [...]

Łukasz Dynowski: Nie w

Był więc świat, były światy, były światy im bliskie, były ich światy i był świat jego, niewąsatego, a w nim był klucz. Em był on właśnie. Bo „nie” swoim wbudowanym przecież, nie mógł być tym, kim być chciał, a być chciał cierpliwy. „Nie” tym jednak nieszczęsnym (nie-szczęsnym!) na „nie” się skazywał, cierpliwość, a skazując się, [...]

Michał Krawiel: Steel

Zapalmy za mojego ojca, mówi tak. Wyciąga paczkę caro. On palił takie, tak mówi i mi podaje paczkę. Czerwone. Podpala niebieską zapalniczką. Palimy. Kuchnia poszarzała od dymu. Boazeria za mgłą. Pokoje puste.

Krzysztof Stelmarczyk: Szabla wachmistrza

W maju 1947 roku przez moje miasto przeszedł pochód ku czci najświętszej Maryi Dziewicy, Matki Boskiej, Królowej Polski, etc.

Michał Słotwiński: Legenda o Ondynie Odrzance

Ondynę z dna Odry, moczymordę boginkę, gdy leżała w słońcu na brzegu Vorderbleiche, dwu Niemców spostrzegło: jeden wysoki (a było mu Udo), drugi zaś niski (na imię miał Hans). Uczęszczali razem na studia germańskie i przyjaźnili się przy tym prawdziwą studencką przyjaźnią, niespotykaną ni nigdy wcześniej, ni później wśród Niemców. Co jeden oblał, i drugi [...]

Agnieszka Kłos: Madonna

Siedziałyśmy z Jolą przy stole, kiedy weszła Madonna z jakimś swoim nowym menadżerem. Przyszli zobaczyć teledyski i piosenki na nową płytę, które miała im zrobić Jola. Tylko że Jola wcale ich nie miała. Była zajęta jakąś robotą na boku i w końcu się nie wyrobiła. Tamci chcieli zaoszczędzić, dowiedzieli się od kogoś, że w Polsce [...]

Agnieszka Kłos: Żółty pies

Zbliżały się święta bożego narodzenia, a jak się zbliżały to ludzie zaczynali szybciej chodzić po ulicach. Znałam jednego gościa, który szykował się specjalnie na tę okazję, kupował rajstopy w sklepie dla kobiet i chodził potem po centrum miasta z fiutem na wierzchu. Zakładał rajstopy, wiązał wysokie buty, ubierał czarną kurtkę i wychodził do miasta. Kiedy [...]

Agnieszka Kłos: Ślizgawiec

To musi być coś specjalnego? Spytałam Asi, kiedy stałyśmy pod windą. No nie wiem, powiedziała Asia, wszystko zależy, ile mamy forsy. Forsy miałyśmy akurat niewiele, ale to nie miało znaczenia, bo prezent urodzinowy można było połączyć z imieninowym i jeszcze się złożyć na niego w kilka osób. Posłuchaj, zaczęłam, bo wpadłam na genialny pomysł, ale [...]

Łukasz Dynowski: Ścieki…

Ścieki z domowych urządzeń kanalizacyjnych

Piotr Makowski: Janusz nie cykaj, cz. 5 b

„Gej! Jak w ogóle można pocałować faceta? Arreola z nikim znanym nie walczył, ma na rozkładzie wyłącznie same „żywe trupy”. Ależ to było gejowskie! Cóż, to Latynos, a Latynosi są znani ze skłonności do homoseksualizmu. On i De la Hoya mogą ścigać się teraz w spódnicach.”

Łukasz Dynowski: Taśma, przy, wobec

Te tu inne niż tam, banany. Wiem, bo. Tam byłem wczoraj, dzisiaj tu i te tu są inne, są. Albo tam są inne, wiadomo to, wiadomo? Inność ich włóczy się między tu a tam, i raz tu sobie ląduje, raz tam, dużo zależy od tego gdzie ja akurat. Dzisiaj ja tu, więc banany inne niż [...]

Tajemnice ulicy Pańskiej (fragment)

Początkowo wyjście do reprezentatywnej piwiarni świdnickiego browaru Brau-Commune przy Wilhelm Platz, Max uznał za szansę przełamania wzajemnej niechęci ze staroświeckim wujem. I tak było do momentu, gdy kończył drugie piwo. Wuj łapczywie zasysał trunek wielkimi haustami, w międzyczasie gaworząc, jak to miał w zwyczaju, o wyższości regionalnych świdnickich produktów nad chociażby wrocławskimi, które charakteryzowały się  [...]

Mirka Szychowiak: Aniołku

To dziwne,  kiedy ktoś nazywa cię naszym aniołkiem; leżysz na dwóch złączonych fotelach, bo jak cię w nocy przywieźli, to akurat nie było wolnych łóżek. Spałabyś i spała, ale się nie da. Szuszuszu – sznury miękkich kapci froterują korytarz, z przerwą na jeść i pić. Wyjść stąd nie można, ktoś ukradł wszystkie klamki. Wredne siostry [...]

Mirka Szychowiak: Wzgórze Olgi

Błogosławione królestwo śmieci. Dzielnice pudeł, osiedla tekturowych walizek, mroczne szafy, jak teatry ogłaszające plajtę. I szuflady, niby suknie, blisko ciała – rozpinane czule. Patrzę na nią i czekam, żeby sobie przypomniała, wskrzesiła już niewidzialne, a jeszcze wyczuwane; tylko tutaj, na wzgórzu niewyśnionych do końca snów. Zamknięta na poddaszu posiwiała Królowa, Olga bez Ziemi, bezzębna Panna [...]

Mirka Szychowiak: Spotkanie

To jeszcze jeden obrazek, który lubię odkurzać. Dzisiaj, gdy śnieg nad poziomy sypie i sypie, odśnieżam myśli dla tamtej remizy strażackiej, wypastowanej jak świąteczne buty dziadka Janka. Zabawy z orkiestrą na takim zadupiu to było naprawdę coś – zapalały się nieliczne lampy na drodze, zamiatanej z czcią, jak na Boże Ciało. Dziewczyny przywracały urodę spracowanym [...]

Mirka Szychowiak: Postoje

A ty się skąd tu wzięła mileńka?  Z zachodu? Ta usiądź i gadaj tu dziadkowi,  co cię do naszych Doktorców przygnało. Chrabąszczów szukasz?  I taki kawał  drogi ty przyjechała za nimi?  Chabrów,  zajęcy też?  Na co ci tego dziecinko szukać, toż to żadne skarby. Popytamsie Jaśka od Bojczuków, kłusownik najpierwszy u nas, może choć  zająca  [...]

Mirka Szychowiak: Moja Tola

– Nie wierzę, że mój Antoś nie żyje – powiedziała babcia.

Piotr Makowski: Janusz nie cykaj, cz. 2

„Ale gdy już spojrzał olbrzymiemu Grantowi w oczy, właściwie od dołu w nozdrza wielkie jak spodki filiżanek, to tak jak zawsze – bez emocji.”

Rafał Kwiatkowski: Karpowicz odnaleziony i nie

Prezentujemy zwycięski tekst w konkursie na pracę – poetycką, prozatorską czy eseistyczną – poświęconą wybranemu – istniejącemu czy nie – wierszowi Tymoteusza Karpowicza. Konkurs związany był z niedawną publikacją książki Joanny Roszak “W cztery strony naraz. Portrety Karpowicza”. Laureatem został Rafał Kwiatkowski. Gratulujemy.

Piotr Balkus: Pamiętnik z powstania gejowskiego (7)

Sobota wieczór. Chciałbym zostać pisarzem, ale nie mam rączki do betonu.  Załamka. He he. Co jest lepsze? Jajko, czy szmata? Dupa, czy armata?  Blues mnie złapał za drzewo. No, idziemy już spać, dzieci. Jutro dokończymy. Dobranoc. (przerwa w życiorysie kury). Oddaj mi to, co moje – zmilczał Daddy.  Następnego dnia, kiedy Sylwia stanęła w progu [...]

Piotr Balkus: Pamiętnik z powstania gejowskiego (6)

Maj, pażdziernik. Była wczoraj u mnie koleżanka z podwórka. Miała na  sobie sukienkę w brązowe sutki. Chodziliśmy razem do jednego chłopaka, więc znamy się bardzo dobrze. Nawet siedzieliśmy razem w jednej piwnicy!  Tak. To były czasy. Tak. Tak. Pewnie, że tak. Powtórz. Tak. Może. Nie bój się wody, która jest ogniem. Nauczycielka od polskiego mówiła [...]

Piotr Balkus: Pamiętnik z powstania gejowskiego (5)

Wtorek. Suka, suka, suka, majonez, suka, Pan, wypadek, dachowanie, flora, suka. To wszystko lata, się trzęsie… Ja pierdolę. Przepraszam.  Już nie będę. Przepraszam. To się już nie powtórzy. Miał dwadzieścia lat i został prezydentem Stanów Zjednoczonych. A tak mu zazdrościłem! No i się doigrała, małpa jedna. I dziś ja jestem, a on tylko jest Wieśkiem, [...]

Piotr Balkus: Pamiętnik z powstania gejowskiego (4)

Jechałem w tamtą stronę, gdy nagle ujrzałem Kapuścińskiego, robiącego  dobrą minę do złej śliny. Nie wiem o co chodzi w tej książce, ale jedno jest pewne – nikt już go nie wskrzesi. Chciałem powiedzieć coś innego,  ale kurwa się skurwiła o jeden chleb za dużo. Przepraszam. Nic ci nie  jest? Nikt ci nie jest? Muszę [...]

Piotr Balkus: Pamiętnik z powstania gejowskiego (3)

Ziemia. Trzy miesiące bez abonamentu, a potem ci dopierdolą fajkę.  Zgubiła pani kolczyk. Dlaczego w takiej ziemi jest dwadzieścia kurew na  życie? Bardzo wszystkim dziękuję, pole szczere. Nie odbieraj telefonów.  Dziękuję. Skontaktujemy się z tobą po operatorze. Telewizorów. Nie było  już ani jednego ministra, gdy przyszedłem na miesiąc. Tak, krzyż. Ile ty  masz lat żeby [...]