fundacja-karpowicz.org

Karpowiczowskie ukąszenie onlajn
pasek gora ok2

Artykuły w kategorii ‘Cycaty’

Bramki są dwie

U nas dalej publiczne przyznawanie się do braku ciekawości dla piłki nie tylko uchodzi płazem, ale uchodzi za przejaw intelektualnej wyższości, u nas premier grający w piłkę uchodzi za lekkoducha i musi się – rzecz na skalę planetarną niepojęta! – z swym upodobaniem skrywać, ani grać, ani nawet na mecze chodzić nie śmie! U nas [...]

Nie dramatyzuj

Ty wejdź w to, zobaczysz, będziesz zadowolony. Trzy stówy na miesiąc zawsze się znajdą, trochę stąd, trochę stamtąd. Ty powiedz, że jesteś ode mnie. Osobista pożyczka preferencyjna, dla dobrych klientów, czemu masz nie skorzystać? Trzeba coś mieć z życia. Ty się nie przejmuj, jakoś dociągniesz do pierwszego, i wiesz, zawsze się dogadasz. Zawsze się można dogadać. [...]

Jakby to był trup

W małym samochodzie. Sam, na drodze, z ponad pięćdziesięcioma milionami w bagażniku. Pieniądze, które nie są twoje, które musisz oddać dziś po południu, mają być przed czwartą. Jakieś audi śledzi cię od wielu kilometrów. Nie zastanawiasz się już, co zrobiłbyś z takimi pieniędzmi. Chcesz tylko dotrzeć na miejsce i oddać je, pozbyć się ich, jakby [...]

Jacek Bierut: Dukt 22

Bywa tak, że pisarz nie może pisać. Co wówczas robi taki ktoś? Sporo zależy od tego, jak się nazywa (czyli od czegoś, co go na pewno odróżnia od innych pisarzy), co dotąd napisał i jak to zostało przyjęte, a nawet sprzedane. Czytelnik, kiedy nie może czytać, przestaje być czytelnikiem i w sposób naturalny staje się [...]

Złożony proces nieróbstwa

Podróżników uważa się za śmiałków, a przecież tak naprawdę podróżowanie jest jednym z najbardziej leniwych sposobów spędzania czasu. Podróż to jednak nie tylko leniuchowanie, to cały złożony “proces” nieróbstwa, dzięki któremu możemy skupić uwagę bliskich na własnej nieobecności, zakłócając cudzą intymność i jawnie wykorzystując innych. Podróżnik to wyjątkowo łakomy gatunek romantycznego voyeura, który znakomicie potrafi [...]

Kto tak ma?

Jak miło leżeć sobie w łóżeczku, w środku lasu, z dala od cywilizacji Zachodu i zakorkowanych autostrad szeroko pojętego basenu Morza Śródziemnego, u drwala z tajemnicami, czyś to nie przyda się do prozy, czyż to się nie ZWRÓCI? Ci ci ci ci, domeczek. Śliczny domeczek, a ja w łóżeczku, piękny i młody! Runy, jakie to [...]

Szczotka!

Kiedy zacząłem chodzić do gimnazjum, o dziesięć lat starszy brat zaczął uprawiać ze mną swego rodzaju turnieje lingwistyczne. Ni stąd, ni zowąd rzucał mi słowo najeżone spółgłoskami. Należało utrzymać tempo: zbyt długie szukanie następnego bliźniaka równało się przegranej: “Szczygieł!” – zaczynał brat. “Szczur!” – odpowiadałem. “Szczać!” – “Szczotka!” – “Szczekaj, szczeniaku!”. Po wojnie, po moim [...]

Czy chodzi o brak śniegu?

Przebijam się taksówką przez unieruchomione w przedświątecznym korku miasto. Siąpi deszcz i mimo specjalnie na tę porę zapalonych świateł jest dość ciemno. Nikt nie idzie z pustymi rękoma, wszyscy taszczą torby z jedzeniem i prezentami. Taksówkarz zauważa, że święta nie są już tym, czym były dawniej. Pyta, czy chodzi o brak śniegu. “Nie – odpowiada. [...]

Gdyby miał kombi, to by żył

Miałem kiedyś przyjaciela, w drodze na stację w Westport zawadził o kierownicę, pijąc kawę. Zarzuciło go na przeciwległy pas jezdni i po sprawie. W beemce… przynajmniej. Ktoś powiedział na stypie:

Pop-frakcja

- Ale czy naprawdę piszecie tylko same smuty? – wypytywałem podczas jednych z literackich spotkań w Berlinie grupkę niemieckich roczników siedemdziesiątych. – Aco byś chciał – zapytała Niemiecka Pisarka i łyknęła łyk piwa z butelki. Siedzieliśmy na wymalowanym spreyami podwórku-studni wewnątrz starych kamienic. – No, a czy nie ma u was prozy takiej bardziej odlotowej? [...]

Postarzał się Peiper

Tadeusz Peiper postarzał się. W młodości nosił czarną brodę “jak Hiszpan”. Peiper siedzący przy kawiarnianym stoliku latem 1957 roku był stary, wychudzony, siwy, zarośnięty. Wszyscy oni zaczęli się starzeć.

W ogóle jest to książka

Dawniej, kiedy jeszcze mieszkałem w mieście i w Niemczech, niekiedy w nocy chętnie czytywałem książkę telefoniczną. Ona też posiada jakąś tam wartość – wprawdzie tylko o ograniczonym stopniu – bezwględną wartość użytkową. W ogóle jest to książka, która nie traci czasu, książka wypełniona zwięźle przedstawianymi faktami; nigdzie nie zapuszcza się na grunt spekulacji; a jednak [...]

Polityk

Polityk wygłasza przemówienie. Mówi, że jakość jest kwestią zaufania, mówi, że czas jest kwestią zaufania, mówi, że czas jest zależnością przyczynową – z pomocą przeszłości zrobić z teraźniejszości przyszłość. To jest jego zadanie: przyszłość, przeszłość i teraźniejszość, ale w szczególności przyszłość. Na tym zna się najlepiej.

Dwa oczy

Krytyk, który pisze o powieści Kosińskiego, że jest ona “w nagromadzeniu patologicznych okrucieństw wytworem chorej wyobraźni”, cóż by powiedział podczas lektury dzieł historyczno-etnograficznych, przedstawiających obyczaje, wierzenia, zabiegi medyczne ludu wiejskiego? Cóż by powiedział podczas lektury klechdy ludowej zapisanej przez K.W. Wójcickiego Oczy Uroczne lub dokładnych relacji o lekach stosowanych przez medycynę ludową? Wójcicki opowiada detalicznie [...]

Jakby palono chemikalia

Zostałem wyrzucony ze świata jak pocisk. Opadła gęsta mgła, ziemia powalana jest zamarzniętym smarem. Czuję pulsowanie miasta, jak gdyby było sercem zaledwie parę minut temu usuniętym z ciepłego ciała. Okna mego hotelu ropieją i czuć gęsty, drażniący smród, jak gdyby palono jakieś chemikalia. Wpatrując się w Sekwanę, widzę błoto i pustkę, tonące lampy uliczne, mężczyzn [...]

Po zdaniu matury

Nie miał bliskich przyjaciół i nie poszukiwał przyjaźni. Całe popołudnia spędzał w bibliotece; w wieku osiemnastu lat, po zdaniu matury, posiadał rozległą wiedzę, raczej niespotykaną u młodzieży z jego pokolenia, na temat literackiego dziedzictwa ludzkości. Czytał Platona, Ajschylosa i Sofoklesa, Racine’a, Molera i Wictora Hugo, znał Balzaka, Dickensa i Flauberta, niemieckich romantyków i rosyjskich powieściopisarzy. [...]

Gdzie jest rzeczywistość?

Tego dnia gościem był odwiedzający Amerykę marksistowski ekonomista z jednego krajów Układu Warszawskiego.

Panie Pilocie!

Ponadto P. jest autorem opowieści film. W słońcu, w deszczu (1980), która stała się podstawą serialu telewizyjnego. W 1991 P. otrzymał nagrodę im. W.S. Reymonta za całokształt twórczości. Przekłady na języki: franc., hindi, niderlandzki, niem., rosyjski.

Ogryzki z Musila (2)

Ludzie są tylko kombinacjami, kilku wciąż powtarzających się typów. Także nowi ludzie.

Jakie figle może płatać pamięć

Jako dziecko chodziłem oczywiście do kościoła, teoretycznie więc powinienem coś z obyczajów tu obowiązujących pamiętać. Zabawne jednak, jakie figle może płatać ludzka pamięć. Mimo ogromnej koncentracji nie uniknąłem kilku przykrych faux pas. Częściową odpowiedzialnością za to obarczam zbyt bogatą ofertę edukacyjną współczesnej telewizji, jak również liczne wycieczki fakulktatywne, w których brałem udział podczas wojaży turystycznych [...]

To jest zła krew

Niektórzy szamani wysysają krew bezpośrednio. Pewien szaman tak oto wyjaśniał sposób, w jaki to robi: “To jest czarna krew. To jest zła krew. Najpierw wypluwam ją do rąk, żeby zobaczyć, czy jest w niej choroba. Wtedy słyszę, jak moje damagomi się sprzeczają. Wszystkie chcą, żebym dał się im napić. Wiele dla mnie zrobiły. Pomogły mi. [...]

Na pisarza on raczej nie wygląda

Na pisarza on niezbyt wygląda z prasy

Wersja beta rzeczywistości

Skoro zwyczajna scenka uliczna (to nic, że przeniesiona do wnętrza atelier) po kilkudziesięciu latach wydaje się lepka i nieczysta, skoro tak pełna jest napięć, to nasza normalność utrwalona na zdjęciach też się pewnie taka kiedyś wyda: trochę spatynowana i przez to nieco bardziej znośna, trochę śmieszna i starociowata; a także barbarzyńska i odpychająca. Wyda się [...]

Abceng = obciach

W najstarszych zapisach dzisiejszy “cynk” występuje w formie “abceng”. Nazwa ta była używana w tej postaci jako hasło alarmowe w znaczeniu: “uwaga, niebezpieczeństwo”, podobnie jak później “zeks”, “atanda”. Ostrzegali się w ten sposób złodzieje “pracujący” w grupie, gdy widzieli, że ktoś obserwuje ich poczynania. Słowo to przybierało różne warianty fonetyczne, zależnie od lokalnych sposobów wymawiania [...]

Mistrz tnie ripostę

Pytania były krótkie. Pierwsze – czemu nie poszli na kiermasz szkolny, bo tam taniej.