Jacek Bierut: Dukt 20
Przerwano składanie ofiar z braku bydła. W historii biblijnej miało to szereg nieprzyjemnych konsekwencji z zaoraniem Jerozolimy włącznie. Na końcu sekwencji zdarzeń jednak pojawia się Jom Kippur, święto Pojednania. W życiu literackim takie zwroty akcji rzadko mają miejsce.
Jacek Bierut: DUKT 19
Dukt 19, czyli suszki z dzieci-kwiatów
Jacek Bierut: Dukt 18
A gdybym nie napisał tego Duktu, czy świat by się zawalił? Oczywiście. Skąd się bierze myślenie, że pisarz swoim pisaniem, czuciem, czymś tam jeszcze, bierze tajemnicze „coś” na swoje barki, uwalniając nieco resztę świata od choćby cząstki straszliwego ciężaru? Albo nadaje tej reszcie świata choć odrobinę porządku. Albo przekierowuje tę resztę świata na właściwsze tory. [...]
Jacek Bierut: Dukt 17
Miałem dopiero co miłą okazję popijać świetne miejscowe wino w gaju oliwnym, słuchając przy tym cykad, które im jest cieplej, tym głośniej się drą, a niemal zaraz potem w dość chłodny wieczór trafiłem na koncert „Krzysztof Penderecki & Jonny Greenwood” we wrocławskiej Hali Stulecia, zorganizowany z okazji Europejskiego Kongresu Kultury. W obu przypadkach dotknęło mnie [...]
Jacek Bierut: Dukt 16, wakacyjny
Lubię sierpień. Miły, szybki miesiąc. Zwykle ląduję w jakichś górach i nie chce mi się stamtąd wracać. Góry lubię z różnych względów, ale najbardziej dlatego, że w końcu można się tam porządnie nachodzić. Chodzenie to w ogóle już trochę zapomniana i mocno niedoceniana przyjemność. Coś się pozmieniało. Nawet pies moich znajomych nie bardzo lubi spacery. [...]
Jacek Bierut: Dukt 15, czyli daj odzipnąć
Tok myślenia poety (oczywiście, bywają najwyżej toki myślenia niektórych poetów, częściej są to zapewne zwykłe bądź niezwykłe intuicje) jest procesem co najmniej podejrzanym. Czytam choćby Przybosia („pragnął tylko takiej sławy,/ żeby uczyniła zbędną jego fizyczną obecność”) ze sporym zażenowaniem (wynikającym głównie z faktu, że Przyboś tak mocno ufał w prawomocność swojego toku myślenia o sposobach [...]
Jacek Bierut: Dukt 14
Miałem na ten Dukt zupełnie inny pomysł. Chciałem dać rozpiskę dwóch wyczuwanych przeze mnie „widmowych” powieści. Jednej, której autorem byłby prześwietlony „moją przenikliwością” (przynajmniej pod tym względem) mąż stanu, obrońca wartości, ostoja Narodu – Jarosław Kaczyński. Tu spodziewałem się z przyjemnością polecieć uwzniośloną wersją Sienkiewicza z „Ogniem i radiem” i okrasić ją (tak, tak) Putramentem. [...]
Jacek Bierut: Zamiast Duktu 13
Zawiedziona kobieta przede wszystkim to jest ktoś, kto doznaje szeregu uczuć, których w rzeczywistości nie doznaje. Ocena tego nie polega na zwykłym orzecznictwie, tylko na bardzo skomplikowanej maszynerii myślowej i uczuciowej, która nie jest dostępna mężczyznom i to jest pierwsza i najważniejsza przyczyna zawodu kobiety. Mężczyzna może się tylko zastanawiać, podnosić nawet do ust dłoń, [...]
Jacek Bierut: Dukt 12
Czytam „Pół” Sendeckiego dla przyjemności, przyzwyczajony już, że czytanie jego książek sprawia mi przyjemność, ale nie spodziewałem się aż tyle. Nawet po przeczytaniu (wcześniej) znakomitego tekstu Jacka Łukasiewicza, poświęconego w całości „Pół”, w jednej z ostatnich Odr, w którym to tekście Profesor, nie roniąc ani odrobinę z tego, co w tej książce najbardziej cenne, z [...]
Jacek Bierut: Dukt 11
Coś w tym jest, że pisarzy, których cenię najwyżej, łączy pewna skaza. Ale czy pisarz koniecznie musi mieć zmarnowane życie, rozpieprzoną rodzinę, powalone przez trudy dzieciństwa dzieci (jeśli je w ogóle ma), długi, ciemne epizody, kartoteki? Czy musi pracować na „legendę” z najważniejszymi punktami stałymi na pierwszych miejscach rankingu, czyli z pijaństwem, zmiennością związków, nieprzewidywalnymi [...]
Jacek Bierut: Dukt 10
Spóźniłem się dość mocno z napisaniem tego felietonu, bo i też sporo miałem ostatnio roboty, ale i może też dla odpoczynku napiszę właśnie o tym, bo praca nad powieścią to wysiłek, o którym się ma jako takie pojęcie dopiero, jak się to przeżyje. Jeśli się przeżyje.
Jacek Bierut: Dukt 9
Krytycy literaccy przypominają (flakowato nudnych) akademickich ekonomistów (niektórzy liberalnych, niektórzy lewicujących, i co tam jeszcze nawymyślano w tych sferach nieradzenia sobie ze swoją niejasną mikroskopijną pozycją w tej przeolbrzymiej masie społecznej) – z niewielu rzeczy jakie rzeczywiście dostrzegają (czasami bardzo błyskotliwie), wyciągają wiele błędnych wniosków. Potem czytasz, czytelniku, nie mogąc się nadziwić, co o tej [...]
Jacek Bierut: Dukt 7
Przekraczanie granic wewnątrz literatury (a także poszerzanie jej terytorium), ooo, kończy się zwykle wyważeniem dawno wyważonego. Zważonego. Skwaszonego. Przetrawionego i wydalonego. Roztrzaskuje się niby o zasoby archiwum, ale także o niemoc czytelnika, który ma sporo innych, nierzadko znacznie bardziej go absorbujących spraw w życiu i naprawdę sporą bibliotekę za plecami, czasami nawet używaną. I nie [...]
Jacek Bierut: Dukt 8
Ze sporym opóźnieniem przeczytałem „Wojaczka wielokrotnego” Beresia i Batorowicz-Wołowiec. Bardzo sprytnie, niemal po chandlerowsku, skrojona lektura do poduszki. Jest trup, pełno tam różnych motywów, mylnych tropów i ludzi (choć ciekawie mówi niewielu; najbardziej ujęły mnie głosy Orskiego, Łukasiewicza, Krynickiego), ale Wojaczka, takiego jak o nim myślę, niemal tam nie ma. Poznałem go przecież dość dobrze, [...]
Jacek Bierut: Dukt 6 vel 44
Jak prawie powszechnie wiadomo (nie przesadzajmy, poprawmy to na – jak prawie powszechnie nie wiadomo), Słowacki wielkim poetą był. Nawet jeśli nie zachwyca. Ale czy był większym wieszczem od Mickiewicza? To dopiero prawdziwa zagwozdka. Ale oto nareszcie dostaliśmy odpowiedź niepozostawiającą najmniejszych wątpliwości. Dopiero teraz daje się to udowodnić, i to za pomocą prostej algebry (znanej [...]
Jacek Bierut: Dukt 5
Wakacje to w moim przypadku nie jest dobry czas na pisanie czegokolwiek, nawet na szybkie machnięcie felietoniku. W ogóle lato służy raczej penetracji, przypatrywaniu się i uczestnictwu. Literatura służy niby temu samemu, ale sam akt jej tworzenia to izolacja, najlepiej pełna izolacja. Chyba dlatego od jakiegoś czasu wolę zimy. Zimy się do tego bardziej nadają. [...]
Jacek Bierut: Dukt 4
Na końcu tego felietoniku będzie można pomyśleć na przykład Kafka lub Pessoa, ale równie dobrze Homer, Dante lub Tołstoj. Albo jeszcze inaczej. Na przykład (z dezaprobatą): ale to przecież nie jest temat na wakacje!!!
Jacek Bierut: Dukt 3
Koszty własne. W pisaniu. Ach, nie chcę tu pisać o sobie, bo przecież nie ja jeden płacę i może nawet płacę mniej niż niektórzy, ale najlepiej znam przecież tę swoją intensywność, te skrajne stany, to wyczyszczenie się do zera, a potem jeszcze szukanie jakiegoś zdania, wiadomo gdzie, które czasem tak bezbłędnie zostaje wyłapane przez któregoś [...]
Jacek Bierut: Dukt 2
Uderz w stół, a nożyce się odezwą? To nie zawsze jest prawda, ale czasami tak, chociaż to zazwyczaj żadne tam nożyce, najwyżej nożyczki. Po ostatnim felietonie (obok innych) doszło do mnie trochę oburzonych głosów, nawet niektóre oburzone bardziej mną, niż tym co tam było napisane. Niby zrozumiałe, ale mnie bardziej dziwi fakt, że niektórzy (tacy [...]
Jacek Bierut: Dukt 1
Różne rzeczy miałem już w ręku, różne przyjemne kształty, specjalistyczne narzędzia, wartościowe i bezwartościowe przedmioty, nawet zeznania podatkowe, ale akurat tej książki w ręku nie miałem i raczej pozostanę w tym stanie.
I to nie z powodu jakiejś obrazy, że nie trafiły do niej moje wiersze, bo ten fakt akurat mi się dość podoba. Sprawa jest [...]



DECObazaar
Magazyn Cegła
MyKulturalni
Rita Baum
Sięgamy głębiej
Zakochany Wrocław