W książce Co to jest faszyzm Maurice Bard?che zwraca uwagę, że poczynając od wczesnych lat pięćdziesiątych, renesans faszyzmu i nazizmu dźwigał przygniatającą hipotekę popełnionych zbrodni. Od tamtej pory, ilekroć mowa o odrodzeniu nazizmu, skrajnego antysemityzmu, faszyzmu, pamięć o Auschwitz, ten nieusuwalny punkt odniesienia zachodniej wyobraźni, stwarza niemożliwą do ominięcia przeszkodę. Kiedy w latach siedemdziesiątych pojawił się systematyczny rewizjonizm, wielu jego przeciwników odwoływało się do podobnej logiki: negowanie Auschwitz otwiera drogę powrotowi faszyzmu: walcząc z rewizjonizmem, walczymy z odrodzeniem faszyzmu. (…)

To nie rewizjonistyczna manipulacja grozi rozerwaniem tamy, jaką jest Auschwitz; rewizjonizm to zaledwie drobny aspekt rewolucji, której jesteśmy świadkami. O wiele istotniejsze jest stopniowe neutralizowanie przeszłości w miarę, jak pokolenie bezpośrednich uczestników odchodzi i zacierają się wspomnienia. Jest to neutralizacja, w której wszyscy bierzemy udział i która, jak próbowałem pokazać, rozpoczęła się w apogeum nazizmu, w okresie najbardziej intensywnej eksterminacji. Po co  wysadzać tamę w powietrze, skoro rozpada się ona na naszych oczach (…).



Saul Friedländer, Refleksy nazizmu, przeł. Marcin Szuster, WUW, Warszawa 2011.