2

 

Punktem wyjścia mogłoby być naiwne pytanie: czy księgarnia to sklep z książkami? Według wielkich sieci: tak – książka to produkt; im większy popyt na produkt, tym więcej można go sprzedać. Ale czasem produkt nie idzie, i wtedy można zastąpić go innym. Kasa znów się zgadza, a na półkach do wyboru – kompendiów lajfstajlu i gadżetów reklamowanych w kompendiach lajfstajlu. I jeszcze ktoś powie, że tego właśnie potrzebujemy.

Nie chodzi o atak na większą i potężniejszą konkurencję. Ta sama wykłada się na swoim podejściu. Myśl jest taka: utowarowienie kultury nie sprzyja nikomu, także miejscom utrzymującym się przecież ze sprzedaży, jakimi są księgarnie. Kiedy Tajne Komplety powstawały w 2010 roku, chodziło o stworzenie we Wrocławiu miejsca kulturotwórczego, niepodatnego na chwilowe pokusy rynku, udostępniającego wrocławianom bazę nieprzypadkowej, pogłębionej i powiązanej ze sobą wiedzy, a jednocześnie przestrzeń jej wymiany, testowania, poddawania krytyce. W którym spotkają się doświadczenia czytelników, autorów, animatorów kultury, działaczy społecznych. W którym będzie też można po prostu poczytać ciekawe książki przy dobrej kawie i muzyce. I które nie będzie odstraszało ani nudą namaszczonej oficjalnej kultury, ani natarczywością „oferty”.

W ciągu pięciu lat Tajne Komplety gościły około pięciuset wydarzeń artystycznych, wykładów, koncertów, warsztatów, spotkań autorskich, projekcji filmowych. Odbiorcy są zróżnicowani: młodzież akademicka, dzieci, seniorzy; wciąż otwarte pozostaje pytanie, czemu księgarnia nie przyciąga młodzieży w wieku szkolnym? Nie widziano tu np. ani jednej wycieczki klasowej – chyba więc nauczyciele nie dostrzegają edukacyjnego wymiaru tego miejsca. Brak zainteresowania pedagogów dość przecież ważną sferą kultury, jaką jest czytelnictwo, jest jednak tematem na inny tekst. Faktem pozostaje, że dotarcie do grupy wiekowej 10-18 lat jest jednym z wyzwań dla rynku księgarskiego i dla animatorów kultury.

Z tą edukacją sprawa jest o tyle dla nas ważna, że stanowi ona jedno z podstawowych założeń programowych Fundacji na rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza ? a Fundacja to formalny podmiot stojący za działaniami ekipy Tajnych Kompletów. Od 2010 roku Fundacja rozwinęła kilka frontów działania, włączając perspektywę edukacyjną w żywiołowy ferment otwartej, oddolnej i raczej niemedialnej kultury. Taki jest obwoźny dolnośląski festiwal literacki Pretexty, który próbuje dotrzeć z ambitnym, ale nienadętym programem złożonym z warsztatów, spotkań literackich, koncertów do wszystkich małych miast Dolnego Śląska i wspierać aktywność twórczą ich mieszkańców. Podobnie z portalem Dolnośląskość.pl, który rozwija bazę wiedzy na temat regionu, zapraszając do jej współtworzenia wszystkich zainteresowanych. Każdy jest przecież depozytariuszem jakiejś części wiedzy, która składa się na ogólniejszy obraz życia lokalnego ? może ona dotyczyć historii istniejących przez trzy miesiące zespołów muzycznych/teatralnych, które jednak zapisały się w historii peryferyjnych miasteczek, dokumentacji upadku lokalnych zakładów pracy, przyrodniczej czy geologicznej specyfiki regionu itp. ?Lokalność ma złą prasę?, mówi Grzesiek Czekański, kierownik Tajnych Kompletów i pomysłodawca Dolnośląskości, ?niedobrze się kojarzy, jest nacechowana jakością drugiego sortu. Ja jednak lubię przyglądać się literaturze i kulturze w tej perspektywie, a odczarowywanie lokalności i działalność odkrywkowa na odcinku kulturalnym sprawia mi naprawdę dużą satysfakcję?.

Wydawnictwo, które działa przy Tajnych Kompletach, po trzech długich latach pracy opublikowało w 2013 roku pierwszą dolnośląską syntezę życia literackiego regionu po 1989 roku; to właśnie książka Rozkład jazdy stała się punktem wyjścia dla witryny Dolnośląskość.pl. Pisarze i poeci, publikujący w wydawnictwie ? które nie skupia się na promowaniu tylko pisarzy lokalnych ? są z kolei ważnymi towarzyszami wojaży Pretekstów. Wszystkie aktywności Tajnych Kompletów przenikają się ze sobą i wchodzą w dialog. ?Tymon Tymański powiedziałby, że wokół Tajnych występuje coś w rodzaju osmozy i przepływu powietrza między płucotchawkami? ? mówi Grzesiek. Jak dodaje Jacek Bierut, ?najlepszym sposobem działania w kulturze jest dobry zespół i prawdziwa potrzeba zrobienia rzeczy, które muszą być zrobione, choć nikt ich nie robi?. Jak to się ma do wydawnictwa, którego Jacek jest naczelnym? ?Wydawnictwo powstało po to, żeby wydać te ‚dobre’ książki, które są za ‚dobre’ dla dużych wydawnictw, a które po prostu muszą się ukazać drukiem, żebyśmy się nie smażyli potem w piekle za grzechy zaniechania i lenistwa?. Wśród dwudziestu kilku wydanych dotąd tytułów są książki m.in. Darka Foksa, Karola Maliszewskiego, Agnieszki Kłos, Klary Nowakowskiej, a także pierwsze polskie wydanie poezji Elfriede Jelinek.

Również w Tajnych Kompletach ukazuje się bezpłatny Magazyn Materiałów Literackich ?Cegła?, redagowany przez Karola Pęcherza, pismo-gadżet, wydawniczy kameleon, który czasem wygląda jak paczka papierosów, czasem jak opłatek, czasem jak talia kart. Wydawnictwa Tajnych Kompletów bywają nominowane i nagradzane. Tegoroczna Nagroda Literacka Gdynia dla Wyrazów uznania Piotra Janickiego ucieszyła nas z kilku powodów: książka najpierw nie mogła znaleźć wydawcy, później straciła szansę na dofinansowanie ministerialne (co często jest jedyną szansą dla poezji) i ostatecznie została sfinansowana poprzez crowdfundingową platformę PolakPotrafi. Mogła więc nigdy nie ujrzeć czytelnika, ale ujrzała, a do tego, po tylu trudnych przejściach, radzi sobie, jak widać, nieźle.

Ryzykowne decyzje, poszukiwanie ciągle nowych sposobów na zrobienie rzeczy z utrudnionym startem: z takich sytuacji składa się życie podobnych do naszych księgarń, wydawnictw, festiwali. Brzmi to samobójczo, jak niebezpieczny nałóg hazardzisty ? i z pewnością byłoby nim, gdyby całe to działanie podlegało wyłącznie prawom rynku. Na szczęście tak nie jest ? i tu dochodzimy do spraw formalnych, czyli struktury organizacyjnej, która umożliwia przetrwanie podobnym niszowym działaniom. Kluczowe znacznie ma tu istnienie Fundacji Karpowicza, do której założenia przekonał Jacka i Grześka Karol. Co dają podmioty fundacji czy spółdzielni socjalnej przy prowadzeniu księgarni? Karol: ?Sprzedaż książek staje się misją, a nie obrotem towaru. To bardzo ważna zmiana kierunku myślenia i podejścia do całej sprawy. Na pewno też łatwiej negocjować wysokość czynszu, szukać partnerów do wspólnych działań, sponsorów, mecenasów. Organizacje pozarządowe są zwolnione z podatku dochodowego, mogą pozyskiwać granty na cele statutowe z rozmaitych źródeł, np. na promowanie literatury lub wydawanie własnych książek. O ile duże podmioty działające na pograniczu hurtu i detalu jakoś jeszcze sobie radzą, to niezależne, małe księgarnie, które bardzo często oferują dobrą, ambitną literaturę, mają bardzo poważne kłopoty. Dlatego szereg obszarów społecznych, w których działalność komercyjna jest nieopłacalna, jest adaptowany przez NGO?.

Najpierw powstała więc Fundacja, a potem księgarnia Tajne Komplety, która stała się bazą wypadową dla działań Fundacji, ?jej matecznikiem i niewyczerpywalnym rezerwuarem dobrej energii?, jak mówi Jacek. ?Pierwszym naszym pomysłem było ratowanie upadającej Kapitałki, najlepszej, a właściwe jedynej wtedy porządnej wrocławskiej księgarni, w której pracował Grzegorz. To się nie udało z różnych względów. Dotarło do nas, że Wrocław będzie dużym miastem bez dobrej księgarni. Potem okazało się, że możliwy jest dużo lepszy lokal niż na placu Nankiera?. Karol: ?Plan był taki, że nie możemy brać kredytu, gdyż mieliśmy poważne obawy, czy księgarnia może być rentowna, zwłaszcza w pierwszych latach działalności. A wygraliśmy przetarg na prowadzenie księgarni we wrocławskim rynku i nagle mieliśmy dwa miesiące na przygotowanie lokalu, co oczywiście łączyło się z dużymi nakładami finansowymi. Jacek: „Chodziliśmy tam w trakcie remontu, syf, rozyspany cement, jakieś narzędzia, rury, brak ścian i okien, ale nasze głowy już pracowały”. Karol: „Szczęśliwie partnerem księgarni została największa prywatna szkoła w naszym regionie, Dolnośląska Szkoła Wyższa, bez wsparcia tej instytucji mielibyśmy poważną zagwozdkę, być może nie do rozwiązania”. Grzesiek: „Decyzja o otwarciu Tajnych Kompletów bez żadnych pieniędzy i partnerów w momencie zerowym mogła zakrawać o wariactwo i szybką samozagładę. Tymczasem, jak teraz o tym pomyślę, nie dość, że wypełniamy wszystkie ideowe założenia, które postawiliśmy sobie na początku i balansujemy na środkowym palcu niewidzialnej ręki rynku, to wciąż odczuwamy z tego sporą frajdę”.

Właśnie przyjemność wspólnego działania jest od początku jednym z głównych napędów Tajnych Kompletów. Świadomość, że wiele osób korzysta z uruchomionego przez nas potencjału, i że my sami nie działamy w warunkach narzuconej konieczności, ale wciąż stwarzamy potrzebną nam przestrzeń, niedającą się sprowadzić do prostych relacji „pracodawca-pracownik-klient”. Być może to także dzięki temu nasza działalność została doceniona przez internautów, którzy uznali Tajne Komplety za najpiękniejszą księgarnię w Polsce w plebiscycie portalu lubimyczytac.pl w 2012 roku. I mimo że minęły już trzy lata, podczas których upadło pewnie kolejnych kilkadziesiąt księgarni w kraju, wciąż nie brakuje tu czytelników, do tego Tajne Komplety otworzyły siostrzaną księgarnię filmową w kinie Nowe Horyzonty, po cichu rozszerzając swoje wpływy także na odcinku kinematografii.

Ważną częścią codziennego działania księgarni są spotkania z pisarzami, poetami, krytykami, socjologami, wykłady, projekcje czy koncerty. Lista goszczących u nas autorów jest długa, w ostatnich miesiącach byli to m.in. Olga Tokarczuk, Filip Springer, Jan Sowa, Zbigniew Kruszyński; tylko w listopadzie odbyła się premiera książki Pawła Piotrowicza Wrocławska niezależna scena muzyczna 1979-1989 oraz spotkanie z Jerzym Jarniewiczem i Maciejem Świerkockim, redaktorami pionierskiej serii wydawniczej Twarze Kontrkultury. Ostatnio miały miejsca także m.in. spotkanie z okazji Międzynarodowego Dnia Solidarności z Uchodźcami, zorganizowane przez wrocławskich aktywistów oraz koncert eksperymentalnego norweskiego muzyka, Henrika Munkeby Nrsteb. Tajne Komplety chętnie współpracują z wrocławskimi i ogólnopolskimi inicjatywami artystyczno-kulturalnymi, takimi jak kwartalnik „Rita Baum”, wrocławska „Krytyka Polityczna”, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, poznańskie wydawnictwo WBPiCAK; odbywają się tu lub odbywały wydarzenia towarzyszące Międzynarodowemu Festiwalowi Opowiadań, Międzynarodowemu Festiwalowi Kryminałów, Festiwalowi Brunona Schulza i wielu innych. A jednocześnie wciąż jest tu wystarczająco dużo spokoju, żeby wpaść z psem i odpocząć od zgiełku Rynku.

Można by zatem powiedzieć, że jak na razie nie jest źle: co prawda w dużym mieście, jakim jest Wrocław, niemal całkowicie pozbawiony księgarń i nierozpieszczający zanadto instytucjonalnym wsparciem małych inicjatyw kulturalnych, każde działanie, któremu zależy na ciągłości, nabiera cech niejakiej brawury, jednak nie grozi nam jeszcze zderzenie z twardym rynkowym brukiem. Jednocześnie nie grozi nam też, oczywiście, szybka perspektywa wzbogacenia się ani usypiające poczucie stabilności. ?Grunt, żeby nie tracić czujności i nie wpadać w tzw. rutynę. Mam wrażenie, że pod tym kątem nie kulejemy. Aspekt koleżeński, może nawet przyjacielski ? to są te cenne rzeczy, których znaczenie czasami testujemy w Tajnych i w Fundacji? – mówi Grzesiek. „Ale jeśli ktoś chce na tym zbić szybki interes, myli się podwójnie, bo ani to nie będzie szybkie, ani opłacalne w kategoriach przedsiębiorstwa nastawionego na akumulację kapitału. Sytuację rynkową nazwałbym walką o przetrwanie, i dla wydawców, i księgarń”. Na horyzoncie majaczą zatem pytania, których w pewnym momencie być może nie da się uniknąć. Dlatego też, mając na uwadze edukacyjny wymiar tego tekstu, poprosiłem Jacka o krótką listę pytań pomocniczych, które być może posłużą zachętą i przestrogą wszystkim, którym chciałoby się zająć podobną działalnością. Oto one: „Jak ty to robisz, że dajesz z tym wszystkim radę, masz z czego żyć, rodzina w kupie i w dodatku nie przestałeś pisać tych swoich świetnych książek? To byłoby dobre pytanie. Albo, jak się jeszcze nie pokłóciliście? To też niezłe. Albo, czemu wam się jeszcze chce? Też całkiem na miejscu. Bo na pytanie o potrzebę pomocy za strony państwa i jego ‚organów’ różnym fundacjom podobnym do naszej pokiwałbym tylko głową i niewiele mógł powiedzieć”.

 

Oprac. Łukasz Plata