http://peniqueproductions.com/index.php?/project/bathroom/

http://peniqueproductions.com/index.php?/project/bathroom/

Moje oko kamery pokocha, och, jeszcze jak pokocha całą faunę tych wszystkich zniszczonych i nieszczęśliwych lat moich, pewnie, że pokocha. Moje oko zakocha się w tych wszystkich freakach-bitnikach i w hipisach, lesbijkach, sadomasochistach, indywidualistach, wykolejeńcach, pedałach, arcyhomosiach, filozofach, reklamowcach, heroinistach, męskich dziwkach, kurewkach, lizusach i dilerach, tymczasowych asystentach i zastępcach, homo i heteroseksualnych samobójcach, bardach, moczymordach, pomylonych, zarżniętych, pokłutych i podziurawionych pijusach. I w feministkach, w samoświadomych, w nowej psychiatrii i antypsychiatrii, micie i astrologii, w instynkcie śmierci i poznania, w psychoanalizie i semiotyce, lakanowcach, jungowcach i w podświadomości. A potem we wszystkich tych wyznawcach Kriszny, Jehowy, Guru, braminów i joginów. Każdego pochodzenia Dzieciach Bożych, synach Dionizosa, wnukach Marksa, potomkach z nieprawego łoża Nietzschego, prawnukach Markiza, synalkach gwiazd, siostrzyczkach Lilith Czarnego Księżyca, braciszkach Prometeusza Skowanego, i także w bękartach Frankensteina, spędzonych płodach z Cagliari, nasieniu Nosferatu. Oprócz tego w transseksualistach, dewiantach, w odmieńcach, sytuacjonistach, w tych edypalnych, preedypalnych i maniakalnych, masturbatorach i onanistach, w tych cielesnych, biologicznych i makrobiotycznych, w perfekcjonistach, apokaliptykach, kreatywnych, performatywych i federatywnych, letrystach, terrorystach, i seminarzystach, poplecznikach, mimach i komediantach, żałobnikach i płaczkach, nosicielach śmierci i bluźniercach, bezbożnikach, oszczercach i grafomanach, ekshibicjonistach i masochistach, i w całej pozostałej rasie młodych Holdenów i młodych Törlessów, młodych Werterów i młodych Ortisów, młodych Heloiz, młodych Kresyd, młodych Tristanów i młodych Izold, młodych Narcyzów i Złotoustych, młodych Kloridanów i Medorów, Eurialusów i Nisusów, Romeów i Julii. W nowych Trymalchionach, nowych Hidalgo, autorach dla młodych, dla szczeniaków i małpiszonów, w uzależnionych od opium i od morfiny, upalonych, niepewnych i niezdefiniowanych, w mieszkańcach Macondo i marginesu, baletomanach, jazzmanach i rastamanach, w depresyjnych, zastraszonych, nostalgicznych, uzależnionych studentach i synach. Jak i także w niepoprawnych gwałcicielach i oszustach. I właśnie oni, mój drogi, będą bohaterami i postaciami mojego nowego kina, Rail Cinema, DRUNK, very-drunk, CINEMA, ok?


[w:] Pier Vittorio Tondelli, Libertyni inaczej, tłumaczenie zbiorowe, Korporacja Ha!art, Kraków 2010.