Tegoroczne zestawienie jest jakby uboższe w porównaniu ze swoimi poprzednikami. Główną przyczynę upatruję w przeniesieniu moich zainteresowań na pojedyncze utwory, soundcloud’owe i bandcampowe poszukiwania i wreszcie obowiązki wydawnicze w Polish Juke. Z takich, a nie innych przyczyn, czasu na regularne i pełnowymiarowe wydawnictwa miałem mniej.

Raum – Event of Your Leaving

Night Sounds #3 featuring Liz Harris + Jefre Cantu Ledesma from The Glass House on Vimeo.

Najnowsza płyta Grouper Ruins nie do końca mnie (wielbiciela Alien Observer i Dream Loss) przekonuje, ale nadarzyła się okazja żeby wyróżnić inny projekt Liz Harris – Raum współtworzony z mistrzem skorodowanej emocjonalności Jefre Cantu-Ledesmą, dzięki reedycji ich albumu Event of Your Leaving.

Anjou – Anjou

Po 14 latach od ostatniego albumu Labradford Mark Nelson i Robert Donne, ponownie łączą siły. Wspiera ich stały współpracownik Nelsona – Steven Hess. Brzmienie płyty jest na wskroś nowoczesne. Dostajemy mieszankę glitch’u, drone music i perkusjonaliów. Wyraźnie słychać, że celem samym w sobie nie było wskrzeszenie nieistniejącego już zespołu Labradford, ale raczej próba stworzenia nowej jakości wykorzystując własne doświadczenia zdobyte na przestrzeni tych kilkunastu lat.

Neneh Cherry – Blank Project

Zadziorna i rytmiczna płyta. Połączenie brzmieniowej i piosenkowej prostoty. Muzyka, która łatwo wpada w ucho i staje się towarzyszem codzienności. Po dość ciężkiej i trudnej w odbiorze płycie The Cherry Thing (nagranej wspólnie z The Thing), Neneh powraca w wielkim stylu.

PANES

Choć debiutancka płyta FKA Twigs może oszałamiać dopracowaniem szczegółów i rozmachem kompozycji, to w moim zestawieniu (dla tego typu muzyki) swój kredyt zaufania daję duetowi PANES. Wprawdzie opublikowali dotychczas jedną EP’kę, to idealnie wpasowała się ona w moje zapotrzebowanie na basową głębię, spleen i trip-hop’ową melancholię. Wróżę im podobny sukces jaki osiągnęła Twigs, choć tak naprawdę pełnowymiarowy release zweryfikuje ich możliwości. Co ciekawe wokalistka PANES Tyson Mcvey jest córką Neneh Cherry.

ATOS – A Taste of Struggle

ATOS podobnie jak PANES wyrastają z muzycznej tradycji bristol sound’u. W przypadku ATOS słychać to jeszcze dobitniej. Oszczędność środków ograniczonych do linii basu, zrytmizowanego i zamglonego pulsu oraz kobiecego głosu, tworzą sugestywnie emocjonalną całość, mroczne ciepło.

HTRK – Psychic 9-5 Club

Innym zespołem analizującym studium głębi i onirycznego spleenu jest HTRK. Ich najnowszy album Psychic 9-5 Club idealnie łączy wszystkie wspomniane elementy.

Dean Blunt – Black Metal

Kolejne urzekające wydawnictwo stawiające sobie za punkt wyjścia formułę piosenki. Kompilacja stylów, nastrojowości i temperatur. Blues, easy listening, synth-core, dub, hip-hop. Nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach i okolicznościach można być wybitnym song-writerem. Dean Blunt jest tego doskonałym przykładem.

SELA.

Mieszanka rozwodnionych footworkowych suplementów z odrobiną R&B (Romantyzm i Bass).

Stray – Since You’ve Been Gone

Darmowy album Stray’a znanego bardziej z jego footworkowych i dnbass’owych sztosów, przynosi smoliste hip-hopowe beat’y. To jakby potwierdzenie rozwijającej się na przestrzeni ostatnich kilku lat tendencji – a w 2014 roku nazwanej już wprost, slow-fast’em – fuzji różnych bpm’ów przez producentów wywodzących się ze środowiska dnbass, głównie reprezentowanych przez labele EXIT i AUTONOMIC.

DONCHRISTIAN – RENZO PIANO

Dobry znajomy Le1f’a, który okazjonalnie pojawia się na jego teledyskach. Jednak w przeciwieństwie do swojego bardziej znanego kumpla DonChristian upodobał sobie bardziej rozmarzone tło dla snucia własnych opowieści.

Run The Jewels

Rok 2014 dla extreme rap’u był niespokojnym czasem. Ale czego można było oczekiwać po tak radykalnej i trudnej w odbiorze muzyce? Liderująca we wszelakich podsumowaniach przez ostanie trzy lata grupa Death Grips po serii konwulsyjnych gestów wydała materiał Niggas On The Moon równocześnie ogłaszając zawieszenie działalności (co po jakimś czasie okazało się nieprawdą). Ich miejsce zajęli (czy tego chcieli, czy nie) Clipping, którzy po obiecującym debiucie w 2013 roku, próbowali zrównoważyć brzmieniowy chaos na rzecz bardziej poukładanych „konstrukcji”. Jednak dla nich nie ma miejsca w moim zestawieniu. Na wyróżnienie za to zasłużył duet weteranów, EL-P i Killer Mike, odpowiedzialny za druga płytę ich wspólnego projektu Run The Jewels. To chyba im najlepiej udało się połączyć przystępność z dźwiękowym radykalizmem i mięsistą nawijką.

Reef & Emynd – The Fast Way

Emynd to pochodzący z Filadelfii ziomek, głównie kojarzony z editów w stylu baltimore club i NOLA Bounce. Jakimże więc zaskoczeniem było odkrycie przeze mnie beatów, które zrobił dla Reefa. Jest ciężko i masywnie. Klasycznie brzmiące podkłady i rap dla twardzieli.

Big Freedia

Pojawienie się Da Mind of Traxman 2 Traxmana w zestawieniu najlepszych płyt 2014 w Rolling Stone nie było dla mnie tak dużym zaskoczeniem, jak płyta Just Be Free Big Freedia’y. Ta artystka wywodząca się w prostej linii z jednego z najbardziej obskurnych i trudno przyswajalnych gatunków muzycznych ever – NOLA Bounce, sprawiła, że oprócz mnie (i rdzennych NOLAsów) New Orleans Bounce nagle wydostał się poza lokalne ghetto i skupił na sobie globalną uwagę. Dorzućmy do tego nieodzowny element imprez NOLA Bounce, a zyskujący coraz większą popularność twerk (nawet w Polsce mamy rodzimy oddział Twerk Team’u) i dostajemy mieszankę żywiołowej muzyki i soczyście trzęsących się tyłków. JA TO KUPUJĘ.

Tumble Audio / Oracles / Her Records / 4 Seasons

W roku 2014 te cztery labele przyniosły najciekawsze i najświeższe taneczne brzmienia, zaś Her Records nieprzypadkowo znalazło się w zestawieniu FACTS Magazine najciekawszych wytwórni 2014. To, co zapoczątkował Visionist swoimi barokowymi i przestrzennymi kompozycjami w 2013 roku, w 2014 nabrało realnych kształtów i zróżnicowało się. Moda na grime wróciła, a wakacyjna inicjatywa WAR DUBZ przyniosła niespodziewany powiew świeżości. Oracles, Her Records i 4 Seasons w swoich wydawnictwach wskazują możliwy kierunek rozwoju tego gatunku wchodzącego w stylistyczne mezalianse z ballroom i vogue. Z kolei Tumble Audio to grupa chłopaków z Bristolu, którzy chcieli odciąć się od typowej wyspiarskiej postawy bycia super-poważnym labelem wydającym muzykę taneczną „na poważnie” i postanowili zrobić coś „dla zabawy”. W efekcie powstała masywna mieszanka bassline’u, grime’u i uk garage’u.

Yac / Fischerle / Dot Dot / VA – Conglomerate 1

Polska dub techno stoi! Będę to powtarzał za każdym razem podczas swoich corocznych podsumowań. W 2014 dostaliśmy 3 świetne wydawnictwa kasetowe: dot-dot City Animal, kompilację Conglomerate 1 za sprawą labelu Minicromusic oraz Hidden Lake Club od Fischerle; dorzućmy do tego Mech (genialną dub kolaborację Matuesza Wysockiego z Michałem Wolskim), a także EP’kę Viscaria Yaca i jego wspólną dub’ową inicjatywę Normal Bias współtworzoną razem z 77 i zaczynamy mieć obraz prężnie działającej sceny na progu uwagi krytyków muzycznych i recenzentów.

Farben & James Din A4 – Farben presents James Din A4

Jan Jelinek powrócił w wielkim stylu. Reaktywując swój micro-house’owy alias Farben w najnowszej płycie zdekonstruował nagrania niemieckiego producenta Jamesa Dina A4, nadając im charakterystyczny dla siebie sznyt. W efekcie powstała osadzona na ciepłych barwach deep house’owa całość pełna pulsujących zamgleń. Wciąż jednak słychać u Jelinka pobłyskujące eksperymentalne fascynacje, a jego muzyce nadal bliżej do estetyki wcześniejszych wydawnictw Feitiche, niż dawnych farbenowskich produkcji.

COH – To Beat / Lautbild – PROLETKULT

Zestawienie ze sobą COH i Lautbild (nowego aliasu Pawła Kulczyńskiego) zdaje się być nieprzypadkowe. Obaj panowie swoje syntezatorowe konstrukcje osadzają na wyraźnie zarysowanych rytmizacjach. O ile jednak u COH dostajemy surowe i skondensowane całości, to w przypadku Lautbild jesteśmy ogłuszeni przesytem, barokową iluminacją, ociekającą kolorami dyskotekową kulą. Jednak Proletkult to dyskoteka na tyle barwna i chwytliwa, że ów (miejscami) niebezpieczny (i gwałtownie żywiołowy) radykalizm nie przesłania waloru stricte tanecznego.

Oren Ambarchi + Eli Keszler – Alps / Oren Ambarchi – Quixotism

Spotkanie moich dwóch ulubionych artystów Elego Keszlera i Orena Ambarchi zaowocowało potężnym zagęszczeniem. Dronowe plamy Orena inkrustowane perkusjonalnym szałem Keszlera i płynne zmiany w dramaturgii. Panowie mierzą bardzo wysoko… Z kolei Quixotism to kolejny etap współpracy Orena Ambarchi z Thomasem Brinkmannem zapoczątkowanym w 2012 roku albumem The Mortimer Trap. W zasadzie jeśli porównać ze sobą The Mortimer Trap i Quixotism, okazuje się, że obie płyty tworzą pewną rozwijająca się w czasie całość osadzoną na mniej lub bardziej zarysowanym pulsie. Jednak w przypadku Quixotism mamy do czynienia z warstwami bogatszymi brzmieniowo i bardziej różnorodnymi.

Michael Pisaro performed by Greg Stuart & Joe Panzner – White Metal / Umpio – Opium Electronix I-III

Obie płyty White Metal Michaela Pisaro i trzyczęściowe Opium Electronix Umpio zgłębiają doświadczenie hałasu. W przypadku White Metal w wykonaniu Grega Stuarta i Joe Panznera mamy do czynienia ze studium ekstremalnym i intensywnym, jednak bogatym w detale i ziarnistości. Z kolei (prawie trzygodzinne) Opium Electronix to historia radiowych zamgleń i szumów, analizowanie drobin i cząsteczek w rzeczywistości lo-fi.

Mike Cooper – New Globe Notes

Od wielu lat śledzę dokonania Mike Coopera, a ze szczególną emfazą przysłuchuję się jego egzotycznym impresjom – mieszance field recordingu, dźwięków gitary hawajskiej i elektroniki – które w świecie rzeczywistym nie mają swojego odpowiednika.

Duy Gebord – Kelp

Jest coś analogicznego pomiędzy wspomnianą powyżej płytą Mike Coopera, a wydanym nakładem Pawlacza Perskiego albumem Duya Geborda Kelp. To bliżej niesprecyzowana imaginacyjna egzotyka, kłębowisko szczegółów tworzących zarysy skojarzeń nie przywołując bezpośrednio żadnego z nich. Wrażenie wspomnienia, które nie znajduje punktu zaczepienia w naszej pamięci, a jednak jest wyraźnie odczuwalne.

Mathias Delplanque ?? Transmissions

Transmissions to seria kompozycji opartych na nagraniach odgłosów pracujących maszyn. Temat wielokrotnie i wielorako eksplorowany przez różnych wykonawców na przestrzeni wielu lat doprowadził do sytuacji, w której naprawdę trudno znaleźć interesujące i intrygujące nagrania. Decydującymi elementami o jakości podejmowanego zagadnienia stają się więc plastyka i ilustracyjność wykreowanego obrazu, a tych nie można w Transmissions Mathiasowi odmówić.

Andrew Pekler – the prepaid piano & re-played / RSS B0YS – S000ND WYTH W000ND (PHYSYC00L SRS V0L1)

Nieczęsto zdarza się, żeby konceptualny zamysł szedł w parze z efektem brzmieniowym. Zwykle jakość (i efekt) ograniczają się do miejsca, gdzie dany koncept był wystawiany/odtwarzany/realizowany będąc nieprzekładalnym na żaden inny nośnik. W przypadku płyt Peklera i RSS B0YS udało się tę wartość muzyczną zachować. The prepaid piano & re-played w głównej mierze zawdzięcza to samej instalacji, z kolei S000ND WYTH W000ND RSS’ów jest pomysłowym przeniesieniem na płytę vinylową nagrania z pracy zaprezentowanej przy okazji ubiegłorocznej edycji wrocławskiego przeglądu sztuki SURVIVAL.

Martin Iddon – Pneuma

Muzyka rozgrywająca się na niezwykle cichych rejestrach. Wymagająca intensywnego skupienia i uwagi.

DJ Keiji Haino – the greatest hits of the music / Norymberga – Norymberga

Keiji Haino jako DJ? W kontekście wszelkich rozterek i kłótni digital vs analog, Haino w przewrotny i ironiczny sposób umiejscawia siebie równocześnie wewnątrz-i-poza tym problemem stawiając sprawę zgoła inaczej: najważniejsza jest selekta, a skills, nośnik i tracklista już mniej – oto podstawy DJ’skiej tajemnicy Haino.

Norymberga to efemeryczny wrocławski skład, który powstał tylko po to by po serii kilku koncertów nagrać płytę i zniknąć. Największą robotę (oczywiście nie ujmując nic reszcie zespołu) wykonał wokalista Norymbergi, Paweł Malinowski – postać organicznie żywiołowa i hipnotycznie agresywna.

Mohammad – Zo R?l Do / Lamn? Gastama

I znów w zestawieniu ląduje Mohammad, czyli greckie „chamber doom” trio (jak się zwykło ich nazywać) stawiające w centrum swoich poszukiwań niskie dronowe częstotliwości. W tym celu wykorzystują oni kontrabasy, wiolonczele i oscylatory. W ubiegłym roku nagrali dwie płyty z zaplanowanego na tryptyk cyklu eksplorującego muzykę z geograficznego regionu 34°? – 42°? & 19°? – 29°?, czyli okolic: Turcji Grecji i Bułgarii. Dla wielbicieli głębinowego tsunami Mohammad będzie odkryciem idealnym.

RIP DJ Rashad

Gdybym miał uchwycić wszystkie wydarzenia z ubiegłego roku w świecie footwork/juke w jednym zdaniu wyglądałoby ono mniej więcej tak: był to czas przed śmiercią DJ’a Rashada i po.