http://madfuture.com/

http://madfuture.com/

?Wróć do mnie w dzień sądu…?

Opresja, rozpad, utrata. Obrazy emocji w poezji Izabeli Kawczyńskiej

1

Obrazy nie tłumaczą się same, ale też nie domagają się analiz. Trzeba umieścić się pośrodku, umiejscowić pomiędzy. To znaczy brać do siebie obsesje bohaterek i bohaterów tej poezji nie po to, by zrozumieć, bo w tym języku to niedorzeczne, ale po to, by współuczestniczyć w seansach ekspiacji, przypominać sobie własne poczucie winy, współzdejmować z pleców ułudę oczywistej substancji, jaką jest poczucie skazania.

Jak widać, wiele może mieć imion dopuszczona tu do głosu opresja. Bo i wina, fatum, wstyd, zażenowanie, poniżenie, skazanie. Mam wrażenie, że to zaledwie początek listy. Nic nowego pod słońcem poezji. Rozpacz moduluje po raz kolejny swe rozliczne głosy. Interesuje mnie, jak to się dzieje tym razem. Głosy rozpaczy, obrazy obsesji. Zatrzymajmy się przy niektórych[1].

Rozprzężenie zmysłów, jakim zdają się charakteryzować krążące w tych wierszach świadomości, łagodzone jest na poziomie logiki elementarnych relacji. Wydaje nam się, że wiemy, kiedy mówi córka, matka, a kiedy stojący obok rozszalałego żeńskiego żywiołu mężczyzna. Co się dzieje z ?ja? ulegającym erozji ?my?? Co to za ?ja?? I jak zmienia się ?my? w zależności od fizjologicznego i metafizycznego kontekstu?

Dziecko wychowywało się bez ojca. Było dziewczynką, teraz jest kobietą. Stopniowo traci matkę, której kontury zacierają się wraz ze starością. Oto następne parametry sytuacji komplikującej się z tekstu na tekst, z doświadczenia na doświadczenie. Wkrótce dopada ją język męskich pożądań i postanowień, niczym przyrodzony rodzaj panowania nad wrażliwością i czystością. Wszystko to wydaje się mieć twarz nieobecnego ojca. Opresja erotyczna niebezpiecznie zlewa się z tą surową twarzą. Wyobraźnia dzi