ffffound.com

ffffound.com

Postaciami, które w twórczości Bergmana podejmują najbardziej owocny dialog, są kobiety – w ?Sonacie Jesiennej? reżyser nawet sugeruje, że pępowina między matką a córką nigdy nie została przecięta. Kwestia nie dotyczy tylko relacji matki z córką, wszak w ?Personie? taki dialog ? pomiędzy dwiema pozornie tylko obcymi sobie kobietami ? przybrał chyba najbardziej oryginalną z możliwych form.

Po pierwsze, dziwny to dialog, gdy jedna ze stron milczy. Dialog ten nie staje się jednak monologiem, lecz przekształca się w dialog ciał, gestów, zachowań dwóch kobiet, staje dialogiem ich obecności. Zmysłowość takiej gry obrazują relacje pomiędzy Almą a Elżbietą, ich stopniowe zbliżanie się do siebie. Po drugie, dialog to szczególny, także z powodu swojego finału. Jest nim nałożenie się na siebie dwóch różnych osobowości kobiet. Konfrontacja Almy z Elżbietą nie prowadzi bowiem do przemiany duchowej każdej z nich ? takiej przemiany, jaka jest udziałem starszego mężczyzny, bohatera ?Tam, gdzie rosną poziomki? ? ale do przemiany ducha w ducha, do stopienia się dwóch osobowości; dwóch twarzy ? w jedną. Jest to słynna scena zwierciadlana.

Użycie twarzy jako metafory ludzkiej osobowości zyskuje bardzo trafne uzasadnienie, gdy rozpatrujemy twarz człowieka w kategorii więzienia. Idąc tym tropem, można dojść do wniosku, iż ucieczka z więzienia własnej twarzy jest możliwa ? tak jak możliwe jest bycie kimś innym ? ale możliwa tylko poprzez ucieczkę w inna twarz. Bergman przedstawia to za pomocą zwierciadlanej chimery o jednej twarzy, złożonej po części z oblicza Liv Ullmann jako Elżbiety Vogler, a po części ? z oblicza Bibi Andersson grającej w filmie postać Almy.

Inną kobiecą chimerą, ale chimerą płci, jest postać Mandy Vogler/ Amana w której ? i w którego ? roli występuje inna znakomita aktorka, Ingrid Thulin. W ?Obrazach? Bergmana czytamy, że Mandy/ Aman uosabia wiarę w sacrum, które jest w człowieku oraz że jej mąż ? artysta nazwiskiem Vogler ? tę wiarę utracił. Zastanawiająca obecność nazwiska Vogler w obu filmach rzutuje na tożsamy charakter postaci o tym nazwisku i uwypukla skłonność Bergmana do budowania w swoich filmach antynomii dwóch kobiet na linii sacrum ? profanum. Wiedząc, że imię drugiej z bohaterek ?Persony?, Almy, w języku hiszpańskim oznacza duszę, a po łacinie ? karmicielkę, widzimy, że konfrontacja sacrum i profanum przebiega w ?Personie? na linii Alma-Elżbieta, czyli dusza ludzka kontra zepsucie, egoizm, wyrachowanie.
W ?Twarzy? funkcję tę spełnia w jednej osobie Mandy/ Aman, uosabiając z jednej strony, jak sugeruje Bergman, sacrum, ale z drugiej ? bowiem jest także Amanem ? spełniając rolę młodego pomocnika artysty Voglera, pozbawionego wiary i ? jak pisze o nim sam reżyser ? uprawiającego kabotyński teatr.

Nazwisko Vogler, a konkretnie Weroniki Vogler, w rolę której wciela się Ingrid Thulin, powraca w ?Godzinie Wilka?. Co ciekawe, jest tam także postać Almy, tym razem w wykonaniu Liv Ullmann. W tym filmie pani Vogler jest już po stronie demonów, a zwierciadło ? mówi o tym w finalnej scenie filmu sam bohater, malarz Johan Borg ? zostaje rozbite. Czy jest to to samo zwierciadło, w którym w ?Personie? przeglądały się razem Alma i Elżbieta Vogler?

Niewykluczone, gdy zwrócimy uwagę na fakt, że Alma, żona Johana w ?Godzinie Wilka?, nie zdołała uratować go przed demonami i kusząca obecnością pani Vogler. ?Zła myśl stanowi zawsze poważną pokusę. Większość ludzi nie może jej zmaterializować i to jest może szczęście dla ludzkości? ? powie kilkanaście lat później Ismael w ?Fannym i Aleksandrze?. Według tego, w ?Godzinie Wilka? zdarzyło się nieszczęście. Zmaterializowanie duszy ludzkiej w postaci Almy pociągnęło za sobą zmaterializowane postaci demonów, przynoszących udrękę i śmierć.

Wracając zatem do ?Persony? i zwierciadła, które w tym filmie nie uległo jeszcze rozbiciu, korzystne może być przyjrzenie się tytułowi filmu. Termin ?persona? wywodzi się z antyku i oznaczał teatralną maskę, jakiej używał ówczesny aktor. O ile antyczne maski pozostawały niezmienne, a antyczni aktorzy ? wszak o aktorkach nie było jeszcze wtedy mowy ? nie zmieniali ich w trakcie trwania przedstawienia, to maski u Bergmana są wieloznaczne ? i wieloznaczność jest stałą cechą jego filmów.

Aleksander rozmawiał i nie rozmawiał z Bogiem ? który zresztą okazuje się być sprytnym szarlatanem.
Szesnastoletni idiota jest jednocześnie mędrcem.

Wśród przytoczonych powyżej postaci z filmu ?Fanny i Aleksander? najciekawszą z nich wydaje się właśnie szesnastoletni Ismael, w ?Obrazach? określony jako idiota z anielską twarzą, w scenariuszu występujący jako 16-letni chłopak, zaś w samym filmie grany przez kobietę, Stinę Ekblad. Ismael to kolejna, tuż po Mandy Vogler, postać-chimera w twórczości Bergmana.

Warto zwrócić uwagę na krótką scenę, która nie została uwzględniona w scenariuszu, ale znalazła się w filmie. Jest to scena, gdy Ismael prosi Arona o opuszczenie pokoju i zostawienie go sam na sam z Aleksandrem. Wychodząc, Aron całuje Ismaela w usta. Wytłumaczenie celowości biseksualnej tożsamości Ismaela okazuje się bardzo proste. W istocie taka postać, postać-chimera, nie będąc związana żadną z reguł dotyczących płci, może być każdym ? może stać się każdym. Ismael, sugerując Aleksandrowi brak granic pomiędzy nim a sobą, możliwość zlania się ze sobą w jedno, w tej krótkiej chwili 197- minutowego filmu, powraca do tematyki ?Persony?, a poprzez swą biseksualną tożsamość ? do hermafrodytycznej Mandy z ?Twarzy?, tak, jakby tylko w ten sposób scalona tożsamość wyrażała sobą pełnię i sacrum, jakąkolwiek wiarę w cud.

Agnieszka Mirahina