Cyklicznie

Jakub Tabaczek: Zakwasy (1)

Justyna Bargielska: Teoria czasu 2

Nie dziś, to jutro Stłukł się kieliszek taty w zmywarce.

Adam Poprawa: Wolałbym tak (2)

Zgrzytnął jej pług o kości umarłych

Jacek Bierut: Dukt 2

Uderz w stół, a nożyce się odezwą? To nie zawsze jest prawda, ale czasami tak, chociaż to zazwyczaj żadne tam nożyce, najwyżej nożyczki. Po ostatnim felietonie (obok innych) doszło do mnie trochę oburzonych głosów, nawet niektóre oburzone bardziej mną, niż tym co tam było napisane. Niby zrozumiałe,

Justyna Bargielska: Teoria czasu 1

Jak płakałam po prezydencie Po prezydencie płakałam nie bardzo.

Żanklody. Odc 5: Lwie Serce

Znów kopniak z półobrotu? Lepiej. W poprzednim odcinku Żanklod za pomocą kopanej dialektyki rozkminiał (w arcydziele Podwójne uderzenie, 1991), co oznacza Lacanowska faza lustra, walcząc ze swoim bratem bliźniakiem o falliczne trofeum w postaci takiej jednej blondi. W tym odcinku zaś znów motyw brata się przewija. Znów

Jacek Bierut: Dukt 1

Różne rzeczy miałem już w ręku, różne przyjemne kształty, specjalistyczne narzędzia, wartościowe i bezwartościowe przedmioty, nawet zeznania podatkowe, ale akurat tej książki w ręku nie miałem i raczej pozostanę w tym stanie. I to nie z powodu jakiejś obrazy, że nie trafiły do niej moje wiersze, bo

Żanklody. Odc. 4: Van Damme kontra Van Damme

W 1991 roku kino kopanego niepokoju nie miało się lepiej – od 88′ Van Damme nakręcił przynajmniej pięć filmów, za które spokojnie mógłby wykopać sobie mordobitego Oscara.

Żanklody. Odc. 3: Dolph Lundgren

W trzecim Żanklodzie trochę zmian. Uniwersalny żołnierz (1992) to najbardziej „ambitna” produkcja z Belgiem o inicjałach JCVD. I kolejny film, na którym się wychowałem, po czym można wnioskować, jakże ciężkie miałem (!)  dzieciństwo. Czyli co: noł-mor-wajlens? Może nie aż tak, Żanklod się nagle nie nawrócił na franciszkanizm.

Adam Poprawa: Wolałbym tak (1)

Cesarz jest nagi, a o cesarzowej szkoda gadać Tymczasem na manowcach głównych obiegów tumany i tumult. No bo czy przyjaciel i uczeń mógł aż tak o przyjacielu i mistrzu? Czy mógł też o kobietach? I wreszcie: czy samemu mistrzowi wypadało zmyślać? A z jakim namaszczeniem i troską