paciorki

wieczorami babcia mówiła: spuśćcie psy.
ocierały się o noc i wracały czarne,
przynosząc w sierści ochłapy języków
i wiatr. wszystko rozlatywało się w sieni.

dziadek składał potem słowa, jak składa się
stół. chwiejący w takt kornika albo kolacji,
zawsze chleb i sól. i masło, ubite z miłości.

różaniec zwisający z nieba, po którym
wchodzisz albo się spuszczasz. jeśli tylko
wytrzyma miedziany drucik
między paciorkami.



późny wieczór, przedwojenny dom i białe psy
skaczące z pustych okien,

sąsiedzi w kapeluszach trzymają się smyczy,
które kopią jak elektryczny pastuch.

? przepędźcie gromady porażonych dzieci
i obalcie totemowy trzepak ?
krew z nosa na krótkich spodenkach,

zaraz słychać maszerujących. buty gryzą ziemię,
ziemia odgryzie się potem.

na trzepaku siedzi dziewczynka. obok
biały pies zjada szmacianą lalkę. między nimi
ostrzą się zęby.



zjem co napiszę

prosto z kartki metaforę brokułu.
stanie w gardle połamana jak ość
której odpadło o. karp

kiedy chce coś powiedzieć mówi o.
wyraża w ten sposób swój zachwyt.
niekończące się wodorosty sitowie
zachwytu. przy powierzchni nenufary.

mogę być rakiem. rybą. piaskiem z dna.
zmurszałym filarem pomostu. haczykiem.

chciałbym płynąć i łapać. płynąć i nie
dać się złapać. tylko jeść co napiszę

od spodu podziwiać nenufary.

filozofia

tymoteuszowi karpowiczowi

? niewypowiedziana myśl nie istnieje ?
pomyślał, powiedział. a nawet zapisał.


opowiadanie.org.pl

paweł f. majka ? 85. rocznik. wrocławski. próbuje się z wierszykami, małą prozą, naiwną grafiką (http://flamasterstudio.blogspot.com ). student, wyrobnik, etc.