Utwórz pusty dokument


Utwórz pusty dokument. Co tam masz
i do czego jest ci potrzebna, być może
kiedyś okaże się niezbędna, przez chwilę,
na którą się czeka i zbiera.

Utwórz pusty dokument. Masz, co tam
kiedyś, na którą się czeka, ale być może
przez chwilę. Jest potrzebna, niezbędna
i zbiera się. Okaże się. Nie.

Zamknij. Wejdź do środka. TRYBI:
Ty. Ty. Ja za ciebie lub ty, ale ją (ja pytałem).
Ona, ogólnie ona. Przez nią. Na nią. Ty.
Ty ją. Co tam (nic, żadne ono, nic, niech).

Ogólnie nią. Przez nią (przypuszczalnie).
Ona, ona, ona. Tobie. Też przypuszczalnie.
Morze. Ty. Nie ja (ty), nie ty (ja). Ja tobie.
Ty. Ty. Ja za tobą lub ty, ale jego na pewno.

ZAPISAĆ ZMIANY W DOKUMENCIE 1?
Tak. Nie. Anuluj. TAK. NIE. ANULUJ.
ZAPISAĆ ZMIANY. Tak, to ja. Nie, to
nie ja. Anuluj. Tak, to ja. Nie, to nie ja.

Zamknij. Obejrzyj się. U L T R A H E G E L
? zapisać zmiany w dokumencie 1? Tak.
Nie. Anuluj. Zmieniłem się. Hegel. PUSTY
DOKUMENT krój otwarcie i jasno. Czy to już

nie wystarczy? Gdzie radość nie uzbrojona
w ciałka, w taki układ, zrzeka się cła,
praw i rzeszy? Jak dalece uda się przedłużyć
proste podjęcie decyzji, pytanie o zapis,

milczenie rzeszy, kto by się odważył
w rzeszy samej? Ultrahegel zabrnie w nie,
nic nie zechce być miłe wszechnicy,
roboczy sen znika, ale nie zamyka się

na swojej zmianie, uroczo się okaleczył.
PUSTY DOKUMENT, rzesza niebieska, tak,
to ja, nie wiadomo jaka, nie to nie ja,
lecz sam jej szczery blond? Anuluj.

Zamknij. OKIENKO W CYTADELI
? po drugiej stronie filmu siedzi więzień.
Bywało ciekawie, jak dotąd. OBŁAWA
NA KRUCZKI, choć ? za nic w świecie.

Światło firmy, która sponsoruje poruszenie
na warunkach niegodnych członka
partii utworu, wpada z ulicy pośród jesiennej
pipy w domową pułapkę z myszy

? po drugiej stronie zęba siedzi więzień,
nie rusza się, bywało ciekawie, lecz ?Dał-
Bóg-Dalej?, można się rozprzestrzeniać
w zaparciu, z dala od podatku, wspólną

wstęgą, sypiać pod wspólną flagą, radość.
Przyjaźń utrzymuje zakłócenia w mocy, hej
przyjaciele, do jakiego stopnia, czyjego kota?
Kac prześladuje zatoki w Internecie,

zdziera złotą skórę z pęcherza, wybucha.
Niewydolne ucho niedzielne traci wątek
jak kombajn żerujący w pleśni na barłogu
z cefałek, głąby głębin ściskają liście

w potrzebie tymczasowego zakwasu,
wyplutej łezki i braku odczynu, który z zasady
jest zasadowy i współ-igra z roztworem
w jego wysportowanym holokaustem

szkielecie, wymyślnym łukiem
uchyla się zamachom, które rozmnażają się
bezpłciowo nad błękitnym podpisem:
CHUJ. Hej, internauci, radość, szczery blond!

O, więcej! PUSTE DOKUMENTY do matki,
taksówka nie złapie się na stare śmierci,
pociągiem w rodzinne strony, na święto
ANULOWANIA, zmiany nie do poznania.

Z toi toi-a natenczas wychodzi Wenus
z parą w ustach i parą z ust natęży szum
platonicznego wzwodu w słuchawkach ,
wieloletnie porody w wannie.

Zgodnie z ustawą o starej śmierci
przejmiemy patronat nad jakością wypowiedzi,
prędkością ślinotoku, taksówka nie zabierze
nas do dziury, przelew dojdzie z góry

jak pocałunek, utkniemy na stronie,
zamykając na klucz łożyska, w których
straszy. O więcej, kiedy indziej, odprężone,
gdzie jesteś, jeśli nie w przeszłości!


Szymon Szwarc – ur. 1986, publikował w „Tyglu Kultury”, „Portrecie”, „Kresach”, „Wyspie” i w Internecie, członek zespołu Jesień, mieszka w Toruniu.