ffffound.com

ffffound.com

Wystraszone pieniądze wlewają się

Wystraszone pieniądze wlewają się na rynek opcji
na ropę i wypychają ceny w górę. Ogłasza wymowny
kasander z zacięciem lirycznym. Panika w derywatach
finansowych na derywaty naftowe. Potem o tym,

że popyt ostatecznie oderwie się od podaży
i skończy się świat, który znamy. A te tutaj słowa,
jak miałyby trafić do ciebie, gdyby nie ropa
i świat, który znamy? Czy zdążą to zrobić, zanim skończy się

jedno i drugie? Jestem gotów wymyślić kilka nowych liter,
jak biskup Ulfilas na misji wśród Wizygotów
w czwartym wieku n.e. na terenach dzisiejszej Bułgarii.
Interesująca Bułgario, co chwila wstępowały na ciebie nowe ludy

i od nowa trzeba było wymyślać litery na oddanie
odgłosów mających się nijak do świata, któryśmy znali.
Czy to wystarczy? Opiewałbym cię najbardziej zagorzałymi
z chrząknięć, jestem gotów w ekstazie wydawać piski

jak Dale Bozzio z Missing Persons w słynnym
biustonoszu z dwóch misek na sałatkę,
przezroczystych, ma się rozumieć, a jednak wyłożonych cynfolią,
nie wiadomo, żeby podtrzymać konwencję sci-fi, czy w hołdzie

dla hipokryzji obowiązującej w świecie, który znamy.



Te linijki są dla

Te linijki są dla mojej córki, kiedy
nie mogła się przyzwyczaić do pisania „wziełam”
z ogonkiem, jak nakazano. Próbowałem
pomóc i zaproponowałem,
że o ile dla chłopca jest z ogonkiem, to i
dla dziewczyny z ogonkiem, może tak będzie
łatwiej spamiętać. Przepraszam cię tato,
we „wziołem” też nijakiego ogonka nie słyszę.
Nihil in intellectu, córko, co zrobić,
kiedy już człowiek wziął i się znalazł w tych
(młyńskich kamieniach), bez (prius in) sensu.



Oburzająco

Oburzająco, bezczelnie podświetlone dziś
niebo, i pysznie, z warstwami chmur waniliowych,
cytrynowych, później truskawkowych, jeszcze później
jagodowych, które tu, niedaleko ujścia Rudawy,
chętniej jednak nazywa się borówkowymi.
A wszystko to podlane granatowym sosem,
z którego skosem sterczą kreski po odrzutowcach.

Wypiłbym je całe przez taką rurkę, razem z
błyskawicami. Ale co właściwie chce mi powiedzieć,
jaki jest jego przekaz? Czy nie zaszkodzi mu
to wyżywanie się w estetyzujących sztuczkach?
Czy nie zatraci z pola uwagi własnej powagi i wagi?
Mgła do ramion, którą przywiało znad rzeki,
w kącie Błoń, koło boiska Juvenii, wyczynia teraz
dzikie srebrne trawy.




Miłosz Biedrzycki (MLB) – autor kilku tomików wierszy po polsku, ostatnio: “Sofostrofa i inne wiersze” (2007).

Poprzedni set MLB u Karpowicza tutaj.